Strategiczna cierpliwość Niemiec

Podczas spotkania z kanclerzem Olafem Scholzem premier Mateusz Morawiecki zapowiedział otwarcie nowego rozdziału w relacjach z Niemcami. Czy są szanse na przezwyciężenie impasu? Dlaczego niemiecka umowa koalicyjna stała się celem ataku ze strony PiS?

Gdyby Wolna Partia Demokratyczna (FDP) w nowym niemieckim rządzie Olafa Scholza dostała tekę ministra spraw zagranicznych, Alexander Graf Lambsdorff należałby z pewnością do kluczowych postaci w tym resorcie. Ponieważ jednak w wyniku negocjacji koalicyjnych MSZ przypadł Zielonym, Lambsdorff  jest obecnie „tylko” posłem. Dzięki temu ma znacznie większą niż członkowie rządu  swobodę w komentowaniu wydarzeń – przywilej, z którego chętnie korzysta.

-Niemiecki rząd okazuje wobec Polski strategiczną cierpliwość- mówi niemiecki parlamentarzysta i dyplomata komentując niedawne wizyty kanclerza Olafa Scholza i szefowej MSZ Annaleny Baerbock w Warszawie. Za „godne uwagi” uznał Lambsdorff dotrzymanie przez kanclerza i szefową dyplomacji identycznej kolejności wizyt – najpierw Paryż, potem Bruksela i, pomimo napięć, uzupełnienie tego tandemu o Warszawę.

-Trudno sobie wyobrazić, jak bardzo obciążone są obecnie dwustronne relacje polsko-niemieckie – mówi polityk współrządzącej w Niemczech FDP, wskazując na niedawne wypowiedzi o rzekomych zamiarach budowania przez Niemcy „IV Rzeszy” oraz na plakaty stawiające w jednym rzędzie Angelę Merkel i Franka-Waltera Steinmeiera z Adolfem Hitlerem i innymi zbrodniarzami III Rzeszy.

-Tworzona jest bezpośrednia linia łącząca obecny niemiecki rząd z czasami nazizmu – oburza się Lambsdorff.

-Pomimo tego Scholz i Baerbock przyjechali do Warszawy, żeby zasygnalizować, że Niemcy chcą utrzymać jedność Unii. To wyraźny sygnał- tłumaczy polityk FDP. Jak dodaje, w tą politykę wpisuje się też solidarność wyrażona przez Berlin dla działań polskich władz na granicy z Białorusią. Lambsdorff, wieloletni poseł do Parlamentu Europejskiego, nie ma złudzeń co do obecnej roli Polski we Wspólnocie. Polska „wypadła z gry” – ocenia polityk FDP, nie tracąc nadziei na powrót wschodniego sąsiada Niemiec do grona krajów kształtujących przyszłość Europy.

O Polsce w umowie koalicyjnej

W podpisanej 7 grudnia umowie koalicyjnej Polska zajmuje znaczące miejsce, zaraz po Francji. Koalicjanci opowiadają się za rozwojem Trójkąta Weimarskiego. „Niemcy i Polskę łączy głęboka przyjaźń” – brzmi kluczowe zdanie poświęcone relacjom z Polską. Mowa jest o wzmacnianiu podmiotów ze społeczeństwa obywatelskiego, takich jak Jugendwerk oraz o współpracy przygranicznej. -Musieliśmy znacznie skrócić tekst, gdyby to od nas zależało, o Polsce byłyby co najmniej trzy strony – ujawnia uczestnik negocjacji, Michael Link z FDP. Pomimo radykalnych skrótów, ostateczna wersja umowy koalicyjnej liczy aż 177 stron.

„Strategiczna cierpliwość” wydaje się być trafnym określeniem dla motywów, jakimi kierują się wobec Polski zarówno autorzy umowy koalicyjnej, jak i realizatorzy praktycznej polityki – kanclerz Scholz i jego ministrowie.

Niemiecki rząd będzie musiał trwać w szpagacie między moralnymi zobowiązaniami wynikającymi z przeszłości, polityką interesów, szczególnie gospodarczych, a powinnościami wypływającymi z faktu, że Unia jest wspólnotą prawa i wartości. Władze w Berlinie nie powinny też zapominać, że kierowany przez PiS rząd Zjednoczonej Prawicy reprezentuje tylko część polskiego społeczeństwa.

Baerbock i Scholz w Warszawie

Obie wizyty były dowodem na dużą ostrożność, pragmatyzm i konsekwentnie realizowaną zasadę nie obrażania się na partnera, nawet jeśli ten nie stroni od zaczepek. To zresztą trwała cecha niemieckiej polityki zagranicznej uznającej dialog za główny instrument relacji z innymi krajami.

Przy okazji wizyt w Warszawie uwidocznił się, nie wiadomo czy zamierzony, podział ról między bardziej krytyczną Baerbock, a znacznie ostrożniejszym Scholzem. Szefowa niemieckiej dyplomacji pozwoliła sobie na krytyczne uwagi dotyczące sytuacji migrantów po obu stronach granicy polsko-białoruskiej. Zaznaczyła, że są oni ofiarami polityki Aleksandra Łukaszenki i domagała się umożliwienia organizacjom humanitarnym dostępu do granicy. Na konferencji prasowej po spotkaniu ze swoim polskim odpowiednikiem Zbigniewem Rauem działaczka Zielonych poruszyła problem praworządności. Znaczącym gestem pod adresem społeczeństwa obywatelskiego było jej spotkanie z Rzecznikiem Praw Obywatelskich Marcinem Wiąckiem.

Kanclerz Olaf Scholz i premier Mateusz Morawiecki w Warszawie © Bundesregierung/Denzel

Scholz przyjechał do Warszawy dwa dni po swojej minister. Po spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim powstrzymał się od krytycznych uwag dotyczących sytuacji humanitarnej na granicy. Nie zareagował, gdy Morawiecki nazwał migrantów „żywą bronią”.  W pierwszym oświadczeniu swojego rządu w Bundestagu 15 grudnia 2021 potwierdził solidarność z władzami polskimi broniącymi zewnętrznej granicy UE.

Pytany przez dziennikarzy o praworządność, stwierdził lakonicznie, że „Europa jest wspólnotą wartości i prawa” i dodał, że ma nadzieję na znalezienie przez KE i Polskę „pragmatycznego rozwiązania”.

Co mówi umowa koalicyjna o federalizacji Europy?

Sformułowania użyte przez Scholza, gdy porównamy je z zapisami umowy koalicyjnej, należy uznać za bardzo ostrożne. „Wzywamy Komisję Europejską, jako strażniczkę traktatów, do bardziej konsekwentnego i szybszego korzystania z istniejących mechanizmów praworządności i przeforsowania ich, także wyroków  Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), poprzez artykuły 260 i 279 Traktatu o funkcjonowaniu UE” – czytamy w umowie. Koalicjanci zapewniają w dokumencie KE o swoim poparciu dla jej działań przeciwko krajom naruszającym praworządność.

Głównym celem ataków przedstawicieli władz polskich oraz prawicowych mediów stał się fragment rozdziału poświęcony przyszłości Europy. Celem reform Unii Europejskiej ma być „federacyjne europejskie państwo związkowe”, zdecentralizowane i zorganizowane na zasadzie pomocniczości i proporcjonalności, którego fundamentem ma być Karta Praw Podstawowych – zapisano w umowie. To w tych słowach prawicowi politycy dostrzegli zalążki budowy IV Rzeszy.

-Nie jesteśmy zainteresowani federalizacją Europy – stwierdził Rau. Znacznie ostrzej wyraził się  Morawiecki nazywając niemieckie pomysły federacyjne „glajchszaltowaniem” i „urnawiłowką”, a także, nawiązując do komunistycznego pojęcia „centralizmem demokratycznym lub biurokratycznym”. Europa będzie silna, jeśli będzie Europą ojczyzn – powiedział premier. Morawiecki nie odpowiedział na pytanie, czy podziela przypisywaną Jarosławowi Kaczyńskiemu ocenę, że Niemcy planują budowę „IV Rzeszy”.

-Te zarzuty to bzdura. Nie chcemy scentralizowanego superpaństwa. Chcemy dyskusji o przyszłości Unii- tłumaczy Dietmar Nietan z SPD.

Tajemnicą polskiej prawicy pozostanie fakt, dlaczego właśnie ten fragment wywołał tak wściekłe reakcje. W umowie koalicyjnej jest więcej punktów, które z pewnością nie spodobają się polskim władzom. Trzej koalicjanci wzywają do uznania w całej UE małżeństw jednopłciowych i związków partnerskich zawartych w jednym z unijnych krajów.  Mowa jest też o sprawiedliwym podziale uchodźców i walce z homofobią, a także o strategicznej suwerenności Europy i podejmowaniu decyzji kwalifikowaną większością głosów w unijnej polityce bezpieczeństwa i zagranicznej.

Czy polskie władze chciały nowego otwarcia?

Przez pewien czas można było odnieść wrażenie, że strona polska chce wykorzystać zmianę władzy w Niemczech do resetu i nowego otwarcia w relacjach z Niemcami. Rau szybko pogratulował Scholzowi zwycięstwa w wyborach parlamentarnych – najpierw na Twitterze, a potem w przeprowadzonej z polskiej inicjatywy rozmowie telefonicznej. W lipcu, jeszcze przed wyborami, szef polskiej dyplomacji nawiązał kontakt z Scholzem, wtedy ministrem finansów, i kandydatką Zielonych na kanclerza Baeerbock. Premier Morawiecki rozmawiał z Scholzem w Berlinie pod koniec listopada, przed jego oficjalnym wyborem na kanclerza.  Podczas spotkania w Warszawie premier wręcz zapowiedział otwarcie nowego rozdziału. Czy są na to szanse?

Antyniemieckie fobie polskiej prawicy okazują się silniejsze od interesów Polski. Słowa o „IV Rzeszy”, obraźliwe dla niemieckich polityków plakaty czy pomysły posła Janusza Kowalskiego z Solidarnej Polski zmierzające do ograniczenia środków budżetowych na naukę niemieckiego dla mniejszości niemieckiej w Polsce oraz do zmiany przepisów zapewniających przedstawicielowi mniejszości  miejsce w Sejmie rzucają cień na stosunki Berlina z Warszawą.

Ewentualne oficjalne postawienie na agendzie kwestii reparacji obciążyło by dodatkowo dwustronne relacje. Zaprzepaszczeniu może ulec pozytywny efekt zapisanego w umowie koalicyjnej projektu Miejsca pamięci i spotkań w Berlinie, zwanego potocznie „Pomnikiem Polaków”.

Reparacje a budżet UE

W Warszawie Scholz potwierdził niezmienne stanowisko Berlina w sprawie reparacji. Wspomniał o „zawartych umowach”, które zdaniem strony niemieckiej prawnie i politycznie zamknęły ostatecznie te kwestie, zaznaczając, że Niemcy nadal poczuwają się do „moralnej odpowiedzialności” za zbrodnie.

Nowym elementem, który zauważyły niemieckie media, było wskazanie w tym kontekście przez niemieckiego kanclerza na niemieckie wpłaty do budżetu UE. Niemcy są nadal gotowe i chętne do przekazywania „bardzo, bardzo wysokich” świadczeń do budżetu UE – oświadczył Scholz dodając, że te środki umożliwiły „wielki gospodarczy rozkwit” na Wschodzie Europy.

Nowy niemiecki rząd i prawicowe władze w Warszawie bardzo wiele dzieli, a prawie nic nie łączy.

Rekonesans przedstawicieli nowego niemieckiego rządu pokazał, że lewicowo-centrowe władze w Berlinie i rządzącą w Warszawie prawicę niemal nic nie łączy, a prawie wszystko dzieli. Zapowiedź otwarcia nowego rozdziału nie ma żadnego pokrycia w faktach. Niemieccy politycy będą mieli w najbliższych latach, co najmniej do wyborów w Polsce, wiele okazji do ćwiczeń ze „strategicznej cierpliwości” w kontaktach ze swoim partnerem zza Odry.

 

nv-author-image

Jacek Lepiarz

Jacek Lepiarz jest germanistą, historykiem i dziennikarzem. Współpracuje Deutsche Welle. Był korespondentem PAP w Berlinie i DPA w Warszawie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[give_form id="8322"]