Grupa Wyszehradzka – gdy solidarność osiąga swoje granice

Od czasu kryzysu uchodźczego w 2015 r. kwestia migracji i uchodźców była głównym tematem nie tylko na forum europejskim, ale także w wewnętrznych dyskusjach politycznych w wielu krajach unijnych. Szczególnie w przypadku państw wyszehradzkich (Polska, Węgry, Czechy i Słowacja) można zaobserwować, że ich rządy od początku kryzysu migracyjnego stosowały wyraźnie antymigracyjną retorykę. W ostatnich latach zawsze zgłaszały jednoznaczne veto przeciw ustaleniu kwot relokacji uchodźców w Europie.

pakt migracyjny UE Grupa Wyszehradzka, Kornelia Kiss DIALOG FORUMSpołeczne i gospodarcze skutki pandemii doprowadziły w ostatnim czasie do osłabienia debaty migracyjnej, a sam problem został przesunięty na drugi plan rozmów podejmowanych przez rządy grupy V4. Wydaje się jednak, że zasadniczy pogląd tych krajów w kwestii migracji i udzielania azylu pozostaje niezmienny. Na moje zapytanie Ministerstwo Zagraniczne Węgier oświadczyło, że z punktu widzenia rządu węgierskiego „fale migracji oznaczają nie tylko zagrożenie dla bezpieczeństwa i kultury, ale od kiedy panuje pandemia koronawirusa stanowią również zagrożenie dla zdrowia w krajach europejskich. W temacie migracji państwa wyszehradzkie są ze sobą zgodne”.

Tymczasem na forum UE kwestia migracji i udzielania azylu wciąż pozostaje przedmiotem dyskusji. Główny cel trwającej do końca roku prezydencji Niemiec w Radzie UE polega na tym, aby ukończyć pracę nad nowym pakietem Komisji Europejskiej dotyczącym azylu i emigracji, a tym samym rozwiązać wieloletni problem braku wspólnej europejskiej polityki w tym zakresie.

23 września Komisja Europejska przedstawiła w Brukseli propozycję nowego pakietu migracyjnego i azylowego. Propozycja porusza wiele kwestii, takich jak ochrona granic zewnętrznych i procedury graniczne, solidarność w Europie, zapobieganie wtórnej migracji, współpraca z krajami trzecimi, a także odsyłanie osób ubiegających się o azyl, którym nie przyznano statusu ochrony w Europie. Francja przyjęła tę propozycję z zadowoleniem; według francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych należy znaleźć równowagę między odpowiedzialnością a solidarnością.

Niemiecka prezydencja Rady UE ustaliła dokładny harmonogram tego procesu: „Naszym celem jest osiągnięcie do końca roku porozumienia politycznego, które obejmie ważne, podstawowe kwestie związane z pakietem, a następnie wydanie aktów prawnych, kiedy prezydencję w Radzie EU obejmie Portugalia” – oświadczył niemiecki minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer na konferencji prasowej po pierwszych negocjacjach ministrów spraw wewnętrznych UE w sprawie nowego pakietu migracyjnego, które odbyły się 8 października. W listopadzie ma się odbyć kolejne spotkanie ministrów spraw wewnętrznych.

Niemcy dążą do kompromisu

Horst Seehofer podkreślił na konferencji prasowej, że podczas swojej prezydencji Niemcy chcą przyjąć rolę pośrednika między krajami o różnych interesach i będą dążyć do rozwiązania, które mogłyby zaakceptować wszystkie państwa członkowskie.

Państwa wyszehradzkie od samego początku negocjacji nad nowym paktem migracyjnym prezentowały wspólne stanowisko. W jej obecnej formie te cztery kraje nie poparłyby przedłożonej propozycji. Ich wspólne stanowisko polega na tym, krótko mówiąc, że ustalenie jakichkolwiek kwot relokacyjnych jest nie do przyjęcia.

„Węgry nie popierają nowego paktu migracyjnego Komisji Europejskiej, ponieważ może on zmusić Węgry do przyjęcia imigrantów. Ogromną wadą paktu jest to, że stawia on sobie za cel zarządzanie nielegalną migracją, a nie jej powstrzymywanie. Pakiet, choć pod inną nazwą, nadal zmierza do ustanowienia obowiązujących kwot relokacji uchodźców, czego węgierski rząd absolutnie nie może zaakceptować” – wyjaśniło węgierskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Podczas wspólnej konferencji prasowej z bułgarską minister spraw zagranicznych Jekateriną Gechevą-Zaharievą, która odbyła się 19 października w Budapeszcie, minister spraw zagranicznych wyjaśnił, jak wyglądają węgierskie koncepcje solidarności. Jego zdaniem, zamiast „przyjmowania nielegalnych imigrantów” solidarność polega między innymi na tym, że „Bułgaria i Węgry wydały setki milionów euro na ochronę zewnętrznych granic Unii Europejskiej”.

Nieco wcześniej polski minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau podczas wizyty w Budapeszcie dał jasno do zrozumienia, że Polska co prawda otwarta jest na propozycje, ale kwoty relokacyjne traktuje wyłącznie jako „zaproszenie do negocjacji i dyskusji”. Rau wyjaśnia: „Bardzo trudno byłoby nam zgodzić się z tym, iż kraje przyjmujące nie mają wyboru w kwestiach migracji. Gdyby propozycja ta została przyjęta w obecnej formie, oznaczałoby to, że ani kraj przyjmujący, nie miałby wyboru co do tego, kogo chce przyjąć, ani także sami migranci nie mieliby wyboru, do jakiego kraju chcą być skierowani. Propozycja wymaga pogłębionej dyskusji i będziemy bronić naszego stanowiska”. Premier Czech Andrej Babiš i premier Słowacji Igor Matovič również stwierdzili jasno, że nie ma mowy o kwotach relokacji uchodźców.

Patrik Szicherle, ekspert ds. stosunków międzynarodowych i UE oraz analityk węgierskiego think tanku Political Capital Institute w Budapeszcie, wyjaśnia na czym polega problem w związku z kwotami relokacji: „Zgodnie z propozycją nowego paktu migracyjnego państwa członkowskie, które znajdują się pod szczególnie silną presją migracyjną, mogłyby wykorzystywać obowiązkowy mechanizm solidarności. Pozostałe państwa członkowskie decydowałyby wtedy, czy chcą rozpatrywać wnioski o azyl, czy też wolą przeprowadzić proces odsyłania uchodźców. Jeżeli jednak proces ten zakończy się niepowodzeniem, osoba ubiegająca się o azyl pozostaje w państwie członkowskim, które go przeprowadzało. Mechanizm ten jest postrzegany przez państwa grupy wyszehradzkiej jako ukryte kwoty relokacji”. W tej perspektywie kwestią otwartą pozostaje, czy ostateczny projekt ustawy pozwoli państwom członkowskim wykazać się solidarnością w innej formie, na przykład w ochronie granic.

Pomimo całego oporu ze strony państw wyszehradzkich, Horst Seehofer oświadczył po pierwszych negocjacjach ministrów spraw wewnętrznych, że szanse na kompromisowe rozwiązanie wyglądają dobrze. W reakcji na krytyczne stanowisko państw V4 stwierdził, że procesy odsyłania uchodźców powinny funkcjonować w krótkim czasie. „Z dotychczasowych doświadczeń wiemy, że dwie trzecie osób, które pojawiają się na zewnętrznych granicach europejskich, nie otrzymuje w Europie statusu ochrony. Dlatego rzeczą logiczną jest, aby jak najszybciej odsyłać tych ludzi do ich krajów pochodzenia. Gdyby osiągnąć porozumienie co do tej zasady, a następnie szybko wcielić ją w życie, to mielibyśmy o dwie trzecie mniej osób, które mogą wjechać do Europy w celu ubiegania się o azyl”. Według niemieckiego ministra spraw wewnętrznych ograniczyłoby to również migrację wtórną (przepływ osób ubiegających się o ochronę wewnątrz Unii), a także kwestie dystrybucji i solidarności.

Seehofer zaznaczył również, że liczy na gotowość do kompromisu wszystkich zaangażowanych krajów: „Pod tym względem pięć państw, do których najpierw przybywają uchodźcy, zainteresowanych jest tym, aby nie pozostać z problemem samotnie. Tymczasem niektóre państwa w Europie utrzymują pewien dystans wobec obowiązkowej solidarności. Teraz chodzi o to, aby w miarę możliwości połączyć te stanowiska”.

Rozwiązanie problemu niekoniecznie nastąpi szybko

„Zawsze mówi się, że dobre unijne porozumienie to takie, z którego nikt nie jest w pełni zadowolony”, mówi Patrik Szicherle. Zdaniem eksperta, można sobie jednak wyobrazić, że możliwa jest polityczna ugoda, na którą mogłyby przystać wszystkie państwa członkowskie. Niemniej jednak, dla państw wyszehradzkich polityka migracyjna UE stała się w ostatnich latach centralnym tematem w polityce wewnętrznej, dlatego też, zdaniem Szicherle, porozumienie niekoniecznie leży w interesie rządów tych krajów: „W Czechach i na Słowacji sytuacja migracyjna była ważnym tematem, ale teraz nie zajmuje już pierwszego miejsca w poruszanych przez rząd tematach. Jeśli chodzi o politykę wewnętrzną, to być może te dwa kraje byłyby gotowe na kompromis. Nie sądzę jednak, aby zgodziły się na kwoty relokacji uchodźców. Jeśli chodzi o Węgry – kraj ten dotkliwie odczuwa drugą falę pandemii i nie mam pewności, czy trwający w UE spór o migrację nie działałby na korzyść węgierskiego rządu, odwracając uwagę od skutków pandemii”.

Szicherle zwraca ponadto uwagę na fakt, że w procesie negocjacyjnym między krajami Grupy Wyszehradzkiej a krajami Europy Południowej może dojść do konfliktów interesów. „Kraje te doświadczyły już problemów spowodowanych falami migracyjnymi, więc prawdopodobnie ich celem będzie wprowadzenie jakichkolwiek przepisów o kwotach uchodźców, aby inne kraje przejęły od nich osoby ubiegające się o azyl, kiedy będą tego potrzebować”.

Tymczasem austriacki kanclerz, Sebastian Kurz, również jednoznacznie stwierdził, że nie popiera proponowanego mechanizmu solidarności. Ostatecznie nie możemy wykluczyć, że inne kraje, takie jak Rumunia, Bułgaria czy jedno z państw bałtyckich, podzielą to stanowisko. Prawdopodobnie spodziewać się należy długotrwałego procesu negocjacyjnego.

 

Z języka niemieckiego przełożył Konrad Miller

 

nv-author-image

Kornélia R. Kiss

Kornélia R. Kiss, dziennikarka, korespondentka portalu eurotopics na Węgrzech.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *