Przejdź do treści

Długi cień układu z Rapallo

Polityka Berlina wobec Rosji stała się przedmiotem częstej i ostrej krytyki ze strony europejskich partnerów niemieckiego rządu, szczególnie na przestrzeni ostatnich ośmiu lat – od kiedy Moskwa, po rewolucji na Majdanie, podjęła jawnie agresywne działania w Ukrainie, anektując z naruszeniem prawa międzynarodowego Krym i stwarzając de facto wojenną sytuację w regionach Doniecka i Ługańska. Bezwzględny atak wojsk rosyjskich na Ukrainę 24 lutego wzmocnił sprzeciw wobec dotychczasowych dążeń Niemiec, aby wspierać i rozwijać współpracę oraz dialog z Rosją. Wydaje się, że przede wszystkim zasada „zmiany przez handel”, która pochodzi z czasów Willy’ego Brandta i jego koncepcji Ostpolitik, całkowicie zużyła się w konfrontacji z autorytarną polityką zagraniczną i krajową Kremla. Najbardziej reprezentatywnym symbolem niemiecko-rosyjskich relacji od czasów zakończenia zimnej wojny – zwłaszcza z perspektywy środkowo- i wschodnioeuropejskich krajów – okazały się bałtyckie gazociągi, a szczególnie Nord Stream 2, który od zaprojektowania go w 2013 r. aż do zakończenia budowy w 2021 r. przez wiele krajów postrzegany był jako zagrożenie dla niezależności Europy i ograniczenie suwerenności oraz możliwości działania członków Unii Europejskiej w sektorze energetycznym. Fakt, że uruchomienie rurociągu zostało na razie wstrzymane przez nowego kanclerza Olafa Scholza, nie usuwa jednak ani wątpliwości co do ogólnych działań Niemiec w zakresie bezpieczeństwa oraz polityki zagranicznej i energetycznej, ani niepewności w kwestii stosunku Niemiec do Rosji.

Setna rocznica podpisania układu w Rapallo między Niemcami i Rosją Sowiecką (16 kwietnia 1922) stwarza okazję, aby najnowszy rozwój niemiecko-rosyjskich stosunków przedstawić w szerszym kontekście historycznym. Stroniąc od nagonki na niemiecki rząd, nie chodzi o to, aby post factum podejmować karkołomne próby postracjonalizacji każdej decyzji Niemiec, na przestrzeni ostatnich stu lat relacji z Rosją, jako wyrazu logiki dziejów, czy wręcz wyższej konieczności. Tego rodzaju ideologicznie nasycona historiografia znana jest w Europie Wschodniej jeszcze z czasów komunistycznych, kiedy na przykład teza o wiecznym militaryzmie niemieckim od średniowiecza przez Fryderyka Wielkiego i Bismarcka aż do Hitlera była częścią antyniemieckiej propagandy. Nie chodzi więc o odpowiedź na pytanie dlaczego, a raczej o wskazanie na podstawie jakiego rozwoju wydarzeń można wyjaśnić dzisiejszy stosunek Niemiec do Rosji – szczególnie w kontekście rosyjskiej napaści na Ukrainę.

John Lough, pierwszy zastępca przedstawiciela NATO w Moskwie w latach 1995-1998, w historycznym szkicu swojej najnowszej publikacji Germany’s Russia Problem (2021) zauważył, że źródła wzajemnych powiązań Niemiec i Rosji sięgają daleko wstecz, najpóźniej do XVIII wieku, dlatego w tej perspektywie historycznej układ w Rapallo należy postrzegać raczej jako etap niż punkt wyjścia. Niemniej jednak jest to ważny (nowy) początek dla obu graczy europejskich we wczesnym okresie międzywojennym – z długofalowymi skutkami zarówno dla każdego z nich, jak i dla całej Europy w epoce skrajności i jeszcze długo po niej. W publicystyce przesadnie używa się popularnego terminu „godzina zero” w odniesieniu do sytuacji Niemiec w roku 1945, tymczasem biorąc pod uwagę niemiecką pozycję w architekturze stosunków międzynarodowych na koniec I wojny światowej, to śmiało można mówić o upadku w mocno wyizolowane miejsce. Traktat wersalski doprowadził także do drastycznej redukcji niemieckich sił zbrojnych. Ponadto trauma Wielkiej Wojny i strach przed niemieckim irredentyzmem oraz chęcią odwetu, skłoniły Francję, już na początku lat 20., do rozszerzenia sieci traktatów o kolejne sojusze z nowymi  państwami w Europie Środkowowschodniej. Wszystko to po to, aby ograniczyć geopolityczne i strategiczne wpływy Niemiec. Na przykład umowa z Polską (1921) miała na celu zapobiec ewentualnej agresji Weimarskiej Republiki ze względu na ryzyko walki na dwóch frontach. Podobne porozumienia Francja podpisała z Czechosłowacją (1924), Rumunią (1926) i Jugosławią (1927).

Również socjalistyczna wówczas Federacja Rosyjska, która była najważniejszym członkiem i założycielem powstałego kilka miesięcy później Związku Sowieckiego, uchodziła – po rewolucji bolszewickiej, zamordowaniu cara Mikołaja II i jego najbliższej rodziny oraz po przegranej wojnie z Polską (1919-1921) – za niebezpieczne państwo pariasów. Utworzenie Związku Sowieckiego w grudniu 1922 r. nie zmieniło zasadniczo nic w tej kwestii. Moskwa musiała najpierw umieścić nowy twór państwowy w sieci międzynarodowych powiązań, co z uwagi na antykomunistyczne stanowisko większości państw zachodnich nie było zadaniem łatwym. Podpisanie układu w Rapallo, jeszcze zanim Związek Sowiecki został oficjalnie proklamowany, było zatem z punktu widzenia rosyjskiego pionierskim osiągnięciem dyplomatycznym.

W ten sposób dwaj outsiderzy szukali wspólnego wyjścia z niewygodnej sytuacji. Generalnie owo powinowactwo z wyboru żywiło się istnieniem wspólnych interesów. Niemcy zapewniły sobie możliwość przyspieszenia remilitaryzacji i wzmocnienia gotowości bojowej poprzez obejście restrykcyjnych postanowień traktatu wersalskiego, utrzymując na terytorium rosyjskim zakłady zbrojeniowe, ośrodki szkoleniowe i poligony (np. dla czołgów w Kazaniu). Natomiast Rosja dzięki niemieckiemu partnerowi otrzymała dostęp do zachodnich technologii cywilnych i wojskowych. Co prawda nie była to pierwsza próba Rosji, aby przyspieszyć modernizację kraju poprzez współpracę z ważnym państwem zachodnim. Chociaż w innym kontekście, to z perspektywy carskiego imperium francusko-rosyjskiemu sojuszowi z 1892 r. przyświecał podobny cel. Z kolei Francja szukała wtedy wyjścia z impasu po sromotnej klęsce w wojnie z Prusami w 1870 r., aby za pomocą sojuszy przede wszystkim poskromić „niemieckie zagrożenie”.

Specyficzną cechą zbliżenia Rosji i Niemiec w 1922 r. był jednak fakt, że w kolejnych latach i dziesięcioleciach wzajemne stosunki ożywiły się na tyle, że – biorąc pod uwagę radykalizację systemów politycznych w obu krajach w latach trzydziestych w kierunku totalitaryzmu – wytworzyła się i utrwaliła między państwami relacja niemal mimetyczna (całkowicie w rozumieniu René Girarda). Gerd Koenen w swojej analizie na temat niemieckiego „kompleksu Rosji” (Der Russland-Komplex. Die Deutschen und der Osten 1900–1945, 2005) podkreślał wzajemną, polegającą na rywalizacji, fascynację bolszewizmu i nazizmu oraz wskazywał na personalne powiązania między kadrami politycznymi i wojskowymi obu państw. W pierwszej fazie II wojny światowej wzmocniły się one jeszcze bardziej, aż w końcu uległy destrukcji wraz z atakiem III Rzeszy na Związek Sowiecki. Wojna na froncie wschodnim – od napaści Niemiec aż do kapitulacji w opanowanym przez Armię Czerwoną Berlinie – dla całego pokolenia Niemców stanowiła ekstremalne doświadczenie kontaktu z „Rosjanami”, przy czym wszystkie inne narody Związku Sowieckiego zniknęły na dziesięciolecia z niemieckiej perspektywy, zarówno w osobistych doświadczeniach, jak i w zbiorowej pamięci. Również sowiecka strefa okupacyjna kojarzyła się większości Niemcom z Rosją, czy to na terenach późniejszej NRD, czy też RFN. W podobny sposób doświadczenie wojny i związanie z nią traumatyczne, brutalne ekscesy i zbrodnie ukształtowały rosyjskie (ale też m. in. białoruskie, ukraińskie) postrzeganie Niemiec. Walka z faszyzmem w tzw. wielkiej wojnie ojczyźnianej stała się centralnym elementem sowieckiej tożsamości i oddziałuje w Rosji do dzisiaj – choć na potrzeby innej, neoimperialnej propagandy.

W następstwie okupacji i podziału kraju podczas zimnej wojny Związek Sowiecki odgrywał dla Niemiec zawsze szczególną rolę. Dawny wróg, okupant części niemieckiego terytorium i twórca nowej państwowości niemieckiej musiał być traktowany w Bonn jako partner nolens volens najważniejszy (i najtrudniejszy), jeśli w sprawach niemieckiej polityki chciało się coś osiągnąć. Zachodnioniemieckim zamierzeniom, aby za pomocą wzajemnych i wspólnych interesów gospodarczych połączyć Związek Sowiecki z Niemcami i Europą Zachodnią oraz doprowadzić do ewentualnych negocjacji, odpowiadały dążenia Moskwy do maksymalnego uzależnienia kapitalistycznego Zachodu od rosyjskich surowców energetycznych. Długotrwały proces pogłębiających się zależności został dokładnie opisany i udokumentowany przez Per Högseliusa w Red Gas. Russia and the Origins of European Energy Dependence, 2012.

Związane z powyższymi staraniami coraz szersze otwarcie Europy Wschodniej na (zachodnio) niemiecką gospodarkę oraz powściągliwa polityka zagraniczna – najpierw narzucona przez zwycięskie mocarstwa, następnie zbiorowo internalizowana, politycznie legitymizowana i społecznie karmiona fenomenem strachu przed Niemcami – w wykonaniu Bonn i potem Berlina doprowadziły w końcu do stworzenia niemal aksjomatycznego stanowiska w relacjach niemiecko-sowieckich i niemiecko-rosyjskich, w których dialog, „budowanie mostów” i porozumienie – a wręcz zrozumienie dla Rosji – zmieniały się w wartość samą w sobie i cementowały niemieckie interesy. Bycie ślepym i głuchym na interesy narodów Europy Środkowo-Wschodniej, którą niekiedy nawet Egon Bahr, ojciec nowej Ostpolitik za czasów Brandta, z lekceważeniem nazywał „Europą pośrednią” – pomijano zwłaszcza interesy postsowieckiej Ukrainy, która długo nie była postrzegana jako poważny podmiot – jest konsekwencją, z którą niemiecka polityka zagraniczna mimo niedawno ogłoszonego, lecz mocno spóźnionego „momentu przełomowego”, do dzisiaj musi się zmagać. Dla samych Niemiec i coraz bardziej dla Europy.

 

 

nv-author-image

Pierre-Frédéric Weber

Dr hab. Pierre-Frédéric Weber jest historykiem i politologiem, wykłada na Uniwersytecie Szczecińskim. W swojej najnowszej publikacji rozprawia się z fenomenem strachu przed Niemcami w Europie po 1945 r. ("Timor Teutonorum")

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

[give_form id="8322"]

News Alert

Bądź na bieżąco!

Zamawiając bezpłatny newsletter akceptuje Pan/Pani naszą ochronę danych. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest w każdej chwili możliwe.