Przejdź do treści

Jak we Francji postrzega się wojnę Rosji z Ukrainą?

„Nie powinniśmy poniżać Rosji”. To zdanie z przemówienia Macrona w Parlamencie Europejskim 9 maja wywołało w Ukrainie wielkie poruszenie i irytację. Czy prezydent Francji sugeruje, że Rosja ma rozstrzygnąć wojnę na swoją korzyść? Czy uważa, że Ukraina powinna oddać agresorowi okupowane terytoria? Mimo krytyki Macron nie sprostował swojej wypowiedzi. Dla porównania przywołał sytuację Niemiec z początku XX w. Podpisanie traktatu wersalskiego po I wojnie światowej, który w Niemczech odebrano jako ciężką hańbę, co doprowadziło ostatecznie do sukcesu narodowego socjalizmu. Podobna historia nie może się powtórzyć w Rosji. Jednocześnie podczas wizyty w Ukrainie w połowie czerwca Macron jasno dał do zrozumienia, po czyjej stronie stoi Francja. „Ukraina musi się bronić i musi mieć możliwość wygranej”, powiedział w trakcie konferencji prasowej pośród zgliszcz w Irpinie na przedmieściach Kijowa. Jednoznaczne słowa, których kanclerz niemiecki Olaf Scholz do tej pory nie wypowiedział

Mimo wszystko Francja wykazuje się zaskakującą opieszałością, jeśli chodzi o wsparcie dla Ukrainy. Podobnie jak Olaf Scholz prezydent Francji dopiero po czterech miesiącach od wybuchu wojny osobiście wybrał się do Kijowa. Rząd wolał wysłać najpierw ministra spraw zagranicznych Catherine Colonne, co dla wielu Ukraińców było powodem, aby zwątpić we francuską solidarność. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Francja nie wykorzystuje swoich możliwości w zakresie wsparcia militarnego. Mówi się, że kraj ten wydał około 190 milionów euro na pomoc wojskową, co nie stanowi nawet 1 proc. wydatków na obronę. Dla porównania Niemcy wydają prawie 3 proc. budżetu obronnego, a Estonia, najhojniejszy dostawca broni w Europie, przeznacza na ten cel 37 proc. Jednakże Francja od początku wojny ujawnia stosunkowo niewiele informacji, ile i jaką broń wysłano do Ukrainy. Rzeczywiste dostawy mogą więc odbiegać od oficjalnych danych: 18 haubic Cezar, rakiety przeciwpancerne Milan, rakiety przeciwlotnicze Mistral. Dopiero 19 lipca minister spraw zagranicznych Colonna oświadczyła: „Francja udziela się w pełni na scenie międzynarodowej, nawet jeśli ujawniamy mniej szczegółów niż inne kraje. Postanowiliśmy nie informować o całości naszego militarnego wsparcia”.

We Francji i za granicą dużo się spekuluje na temat przyczyn powściągliwej – przynajmniej tak prezentowanej na zewnątrz – postawy Francji. Większość obserwatorów uważa, że Macron, który od początku wojny stawia się w roli mediatora, nie chce blokować dyplomatycznych rozwiązań. Ostatecznie nadal postrzega Rosję jako część europejskiego systemu bezpieczeństwa. Zresztą w wywiadzie dla gazety „Ouest France” Macron ostrzegł, że zerwanie stosunków z Putinem oznaczać może zbliżenie Rosji z Turcją, Chinami i Indiami. Kiedy spojrzy się na francuską politykę wobec Ukrainy w ostatnich latach, można umocnić się w przekonaniu, że wahania Francji wynikają przede wszystkim z dyplomatycznej strategii Macrona, a nie z braku solidarności. Paryż udziela bowiem poparcia Ukrainie już od czasu aneksji Krymu w 2014 r. Dostarcza uzbrojenie i razem z Niemcami zainicjował sankcje wobec Rosji. Wydaje się również prawdopodobne, że możliwości francuskie są po prostu ograniczone, ponieważ siły zbrojne i sprzęt od lat potrzebne są do działań w Sahelu. Ekspert ds. wywiadu Alexandre Papaemmanuel na łamach dziennika „Libération”* wyraził następującą opinię: „Paryż nigdy nie cofał się przed interwencjami o charakterze międzynarodowym. Ale wieloletnie zaangażowanie odbija się na możliwościach działania, które obecnie są ograniczone”.

Uderzające jest to, że inne państwa europejskie bardzo interesują się stanowiskiem Francji wobec wojny na Ukrainie, natomiast w samej Francji nigdy nie odbyła się szeroka publiczna debata ani o (oficjalnych) dostawach broni, ani o celach, jakie Francja chciałaby osiągnąć – całkiem inaczej niż w Niemczech, gdzie zapowiedź „punktu zwrotnego” wywołała gorące dyskusje. W medialnych komentarzach temat ten jest w dużym stopniu pomijany. Tłumaczyć to należy faktem, że mieszkańcy Francji – jak zasugerował w „Libération” ekspert ds. wywiadu Papaemanuel – przyzwyczajeni są do działań armii poza granicami kraju. Ponadto Macron od objęcia prezydentury niestrudzenie opowiada się za zwiększeniem militarnej suwerenności UE. Wady i zalety postawy pacyfistycznej nie są i nie były przedmiotem dyskusji. Nie wchodzi raczej w grę, aby znani artyści i intelektualiści pisali otwarty list do prezydenta, w którym poddają w wątpliwość sens dostaw broni.

Niemniej jednak pojawiają się w mediach głosy, które piętnują zdystansowaną postawę Francji i reszty Europy. Jednym z krytyków jest amerykańsko-francuski pisarz Jonathan Littel. W gościnnym komentarzu magazynu informacyjnego „L’Obs” zarzuca Zachodowi, że w ostatnich latach zawiódł*: „Gdybyśmy nie byli tak bezczynni, ślepi, bojaźliwi, gdybyśmy Ukrainie dostarczyli broń już w 2015 i wysłali odziały NATO, nawet tylko w celach szkoleniowych, to Putin – który rozumie tylko jedno prawo, czyli prawo silniejszego – nigdy nie zaryzykowałby tej wojny. Jeśli pozwolimy, że Putin wyniesie jakąkolwiek korzyść z tej wojny, tym samym przygotowujemy już następną”. Ekonomista Pascal Perri w czasopiśmie ekonomicznym „Les Echos” apeluje do Francuzów, aby nie dali się szantażować Putinowi*: „Są dwie drogi. Opór przez wysiłek albo poddanie się przez tchórzostwo. Europa jest wielkim, wypłacalnym rynkiem. Jego konsumenci czynią Europę atrakcyjną, ale jest to też kontynent demokratycznych słabości. Bogaty, ale słaby. Doświadczenie uczy, że jeśli raz ulegniesz szantażowi, godzisz się na to, by ulegać mu tysiąc razy”.

Trudno powiedzieć, co obywatele francuscy myślą o wojnie, ze względu na brak publicznej debaty na ten temat. Tym bardziej interesujące jawią się opublikowane w czerwcu wyniki ankiety European Council of Foreign Affairs, która bada poglądy Europejczyków na temat wojny*. 20 proc. francuskich respondentów stwierdziło, że tylko wyraźna porażka Rosji zagwarantuje pokój (grupa sprawiedliwości). 41 proc. chce zakończenia końca wojny, nawet jeśli Ukraina miałaby zgodzić się na ustępstwa i oddać na przykład ziemie w Donbasie (grupa pokoju). Reszta ankietowanych była niezdecydowana albo wstrzymała się od głosu. Ostatecznie wyniki nie zaskakują, ponieważ także w innych państwach Unii Europejskiej – z wyjątkiem Finlandii, Wielkiej Brytanii i Polski – znacznie więcej badanych kwalifikowało się do grupy pokoju niż do grupy sprawiedliwości. Jednocześnie sprzeczne to jest ze stanowiskiem Macrona, który dąży do zwycięstwa Ukrainy.

Prawdopodobnie wielu ankietowanych Francuzów życzy sobie końca wojny ze względu na jej negatywny wpływ na ich życie. Badania pokazują bowiem też, że Francja jest wśród trzech europejskich krajów, w których dominuje obawa o wzrost kosztów życia i cen energii. Wcale to nie dziwi. PKB na mieszkańca we Francji jest niższy niż w innych zachodnich krajach, a wielu obywateli, szczególnie na wsi, czuje się pozostawionych samych sobie. Jeśli Macron będzie kontynuował swoją linię polityczną jak dotychczas, Francję czeka najprawdopodobniej jeszcze wielka publiczna debata.

 

* https://www.ouest-france.fr/politique/emmanuel-macron/le-risque-d-escalade-en-ukraine-est-tres-fort-d79f638e-c1a5-11ec-8a48-02f9bba22954

* https://www.liberation.fr/international/europe/les-livraisons-darmes-au-compte-gouttes-placent-lukraine-au-bord-de-la-rupture-20220720_6ZKWHSIDE5FNBEFE3ELUCHKH5Q/?redirected=1

* https://www.nouvelobs.com/opinions/20220707.OBS60622/la-russie-doit-perdre-cette-guerre-par-jonathan-littell.html

* https://www.lesechos.fr/idees-debats/cercle/face-a-poutine-le-risque-de-soumission-des-peuples-europeens-1776661

* https://ecfr.eu/publication/peace-versus-justice-the-coming-european-split-over-the-war-in-ukraine/

nv-author-image

Lisa Müller

Korespondentka eurotopics ds. Francji oraz francuskojęzycznych obszarów Luksemburga, Belgii i Szwajcarii. Studiowała nauki o komunikacji i dziennikarstwo niemiecko-francuskie we Freiburgu i Strasburgu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

[give_form id="8322"]

News Alert

Bądź na bieżąco!

Zamawiając bezpłatny newsletter akceptuje Pan/Pani naszą ochronę danych. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest w każdej chwili możliwe.