Przejdź do treści

Klakierzy wojny. Przychylne Putinowi „media alternatywne” i ich polityczni reprezentanci

W krajach niemieckojęzycznych istnieje medialno-polityczna sieć „rozumiejących Putina”. Negują odpowiedzialność Rosji za wybuch wojny i wspierają stanowisko imperialnej dyktatury za pomocą absurdalnej argumentacji. To krąg lewicowych i prawicowych radykałów oraz pseudo-pacyfistów. Wspólnym mianownikiem tego luźno powiązanego frontu antysystemowego jest odrzucenie przewodnictwa światowego Stanów Zjednoczonych i istniejącej liberalnej demokracji.

 

Tymczasem demonstracje przeciwko rzekomej dyskryminacji osób rosyjskojęzycznych, które w rzeczywistości są wyrazem poparcia  dla rosyjskiej napaści na Ukrainę, pokazują, że część wspomnianej społeczności chętnie konsumuje tego rodzaju propagandę. Pod zmienionymi nazwami trwa niemieckojęzyczna wersja rosyjskiego przekazu. Były redaktor naczelny RT DE (Ivan Rodionov) od dawna prowadzi na Youtube program Infrarot, w którym otwarcie eksponuje symbol „Z” i szydzi z ofiar wojny na Ukrainie. W prześmiewczo-satyrycznym odcinku „Der Michel muss schlafen – Lügengrüße aus Kiew – Narrativschlaf“ [„Michał musi spać – kłamliwe pozdrowienia z Kijowa – narracyjny sen”] kpi nawet z okaleczonego dziecka.

Spiskowa propaganda Putina z pokojową retoryką

W przypadku Infrarot szybko można się przekonać, że jest to propaganda dyktatorska o znamionach czynu przestępczego. Inne portale radykalnej opozycji są bardziej subtelne i mają znacznie szerszy zasięg odziaływania. Nazywają się Rubikon, Nachdenkseiten, Apolut (dawniej KenFM), Compact, Anti-Spiegel, Nuoflix (dawniej Nuoviso) albo Multipolar. Już wcześniej polemizowały z domniemaną dyktaturą koronawirusa, a obecnie występują jako tendencyjni klakierzy rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Nazywają siebie „mediami alternatywnymi” i tworzą ofertę multimedialną, obejmującą filmy, kolekcje linków, teksty publikowane w Internecie, treści w mediach społecznościowych, książki i czasopisma. Znamienne jest to, że różni „eksperci” i autorzy tej sceny najczęściej aktywni są na kilku portalach. Publicysta Hermann Ploppa udziela się na Rubikonie, Nachdenkseiten i Apolut, jak też na Infrarot. Jego audycja „Die Massaker von Butscha– Emotionalisierung als Kriegswaffe” [„Masakra w Buczy – emocjonalizacja jako narzędzie wojny”] wpisuje się w narrację rosyjskiej agitacji o rzekomo „faszystowskim puczu na Majdanie w 2014 r.”, z tezami o denazyfikacji i zaprzeczaniem o zbrodniach na ukraińskiej ludności cywilnej.

Światopogląd w „mediach alternatywnych” jest szczególnego rodzaju – nie zawsze prezentowany w formie kłamstw i wyrafinowanych teorii spiskowych, ale zawsze za pomocą półprawd, niedopowiedzeń i jednostronnych interpretacji. Putin nie musi nawet opłacać tego całego poparcia ani w jakikolwiek sposób organizować. Przedstawiciele tych mediów ewidentnie działają samodzielnie i przygotowują w ten sposób scenę medialną dla zwolenników przyjaznej Putinowi AfD oraz dla niektórych kręgów lewicy. Rzeczą szczególnie perfidną jest to, że „gwiazdy” tej sceny mienią się aktywistami na rzecz pokoju.

Szwajcarski historyk Daniele Ganser, sam siebie nazywający „badaczem pokoju”, uczynił z takiej metody, w której wiele mówi się o „uważności” i „wewnętrznym spokoju”, model biznesowy. Jego wykłady przypominają targi handlowe. Założona na fali protestów przeciwko obostrzeniom pandemicznym, ezoteryczna partia Die Basis, z której kandydował Hermann Ploppa, mocno czerpie z retoryki Gansera. Ostatecznie kończy się jednak na teoriach spiskowych, nie tylko na temat korony, ale też na temat wojny w Ukrainie. Współprzewodniczący partii Reiner Fuellmich spekulował na przykład w 93. odcinku prowadzonego przez siebie formatu internetowego „Komisja ds. korony”, że wojna została „zainscenizowana” przez owe „siły”, które zainscenizowały już obie wojny światowe i „historię z koroną”, „aby objąć kontrolę… nad światem”. Takie stwierdzenia padają mimochodem. Putin może śmiać się w kułak.

Absurdalna argumentacja i porównania

Pierwszy raz o „mediach alternatywnych” zaczęło być głośno w 2013 r. za sprawą protestów na Majdanie. Wykorzystano wówczas luki w przekazie zachodnich mediów, aby na ich podstawie stworzyć przerysowany i fałszywy obraz zmasowanego ataku na Rosję. Tutaj należy dopatrywać się źródeł dla absurdalnych zabiegów, które krajowy bunt zrównują z agresywną wojną, jak to praktykuje Daniele Ganser. Na Twitterze napisał: „W 2022 r. Rosja wkroczyła na Ukrainę. To jest nielegalne. W 2014 r., osiem lat wcześniej, USA doprowadziło do upadku rząd w Ukrainie, aby wciągnąć ją do NATO. To też było nielegalne”. Z przechwyconej rozmowy telefonicznej amerykańskiej dyplomatki Victorii Nuland w 2014 r. Ganser i inni wywodzą niedającą się utrzymać tezę o wymuszonej przez Zachód zmianie reżymu na Ukrainie („Regime-Change”). Następnie z życzliwością przeciwstawia się temu rosyjskie działania wojenne, jak gdyby zorganizowane masowe mordy były na tym samym poziomie, co próba – jakkolwiek oceniana – wywierania nacisku dyplomatycznego. Międzynarodowa walka o interesy i zabójstwa dokonywane przez państwo na podstawie ludobójczej doktryny zostają tutaj ze sobą zrównane. Po takie paralele sięgano również w kontekście koronawirusa, gdy na przykład – odwołując się do apologety stanów wyjątkowych Giorgio Agambena – szczepienia i noszenie masek ustawiano w tym samym szeregu, co totalitarne rządy nazistów. Na wspomnianych portalach aż roi się od dziwacznych porównań, za pomocą których dokonuje się albo relatywizacji (Rosja), albo dramatyzacji (polityka walki z pandemią).

„Media alternatywne” ogólnie charakteryzują się stosowaniem absurdalnej argumentacji. Kreśląc na początku swoje stanowisko, skrupulatnie negują fakt rosyjskiej inwazji, aby potem – analogicznie do niemieckiego rewizjonizmu historycznego – przedstawić nową tezę wojny prewencyjnej. Zakłada ona, że Putin został praktycznie zmuszony do obrony przed rzekomą agresją NATO. W Rubikon-Talk Matthias Bröckers, autor książek i wyznawca teorii spiskowych o atakach na World Trade Center, oświadczył, że Rosja wyprowadziła atak, aby „bronić się przed NATO w Donbasie i u swoich granic”. Jeden z nagłówków na Nachdenkseiten brzmi: „Rosja również działa w samoobronie”. Już w dniu napaści Rosji na tym samym portalu można było przeczytać: „Ostatecznie inwazja na Ukrainę jest smutnym wynikiem błędnej polityki eskalacji prowadzonej przez Zachód”. W krótkim wywiadzie znany rewizjonista historyczny Gerd Schultze-Rhonhof pozwolił sobie na przedstawienie tezy, która poddaje w wątpliwość winę Hitlera za rozpętanie II wojny światowej: „Wojna, która ma wielu ojców”.

Przeciwko liberalnej demokracji

Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Zawsze jest w nich mowa o zachodniej ignorancji wobec rzekomo uzasadnionych „interesów bezpieczeństwa” Rosji. Całkowicie pomija się tutaj fakt, że sprzeczna z prawem międzynarodowym aneksja Krymu oraz wieloletnie działania wojenne Rosji na wschodzie Ukrainy wykluczyły już przystąpienie tego kraju do NATO czy do Unii Europejskiej. Do twórców i przedstawicieli „mediów alternatywnych” nie przemawiają jednak rzeczowe argumenty. Z ideologicznych i marketingowych przyczyn chodzi im o zajęcie radykalnych stanowisk przeciwnych, przy czym krytyka wykorzystywana jest jedynie jako środek prowadzący do celu. Zachodnia demokracja ma się jawić jako zinstytucjonalizowana forma kłamstw i oszustw, która sterowana jest przez elity. Chodzi o zniszczenie.

„Media alternatywne” służą zatem tej części opinii publicznej, która zasadniczo wątpi w liberalną demokrację albo całkowicie ją odrzuca. Owa opinia publiczna, której reprezentantami politycznymi w innych krajach są Trump, Le Pen albo Orbán, została poniekąd również stworzona przez „media alternatywne”. Prawicowy populizm i radykalizm uzupełniają bowiem antyelitarną i antyinstytucjonalną retorykę o ksenofobię. Lewicowy radykalizm ma z tym trudności, dlatego odnosi mniejsze sukcesy przy urnach wyborczych. Naprawdę niebezpiecznie zrobi się wtedy, kiedy oba ekstremizmy znajdą częściowe porozumienie i zawiążą mozaikowe sojusze przeciwko istniejącej demokracji.

W niemieckojęzycznych „mediach alternatywnych” odrzucenie polityki USA funkcjonuje jako wspólna podstawa dla antyliberalnego radykalizmu lewicowego i prawicowego, jak też dla zorientowanego na Rosję pseudo-pacyfizmu. Dlatego też akty agresji poprzednich administracji amerykańskich zestawia się ze współczesną inwazją rosyjską, aby legitymizować tę ostatnią. Kolejny raz okazuje się, jak długotrwałe i negatywne skutki mają mesjanistyczne, błędne i naganne działania rządu Busha i Rumsfelda (wojna w Iraku i stosowane tortur). Dla „mediów alternatywnych” takie nawiązania i porównania są jednak znowu tylko środkiem do celu. Generalnie popiera się rosyjską dyktaturę i jej obecne poczynania w Ukrainie, a działania Zachodu przeinacza się w „machanie szabelką” i agresję. Celem nie jest udzielanie wyjaśnień niemieckojęzycznej opinii publicznej, lecz jej dezintegracja. Każda wojna ma swoją „prehistorię”. Ustawiczne odwoływanie się do owej „prehistorii” służy jedynie odwróceniu uwagi od niedającemu zaprzeczyć się faktowi, że Rosja napadła na sąsiedni kraj, aby go zająć oraz zniszczyć psychicznie i fizycznie tamtejszą tradycję narodową. Putin sam to powiedział.

Przerzucanie winy przez Weidel i Wagenknecht

Europa Środkowowschodnia ma wszelkie powody do krytyki niemieckiej polityki wobec Rosji. Istnieli i istnieją ewidentni współpracownicy Putina, choćby Gerhard Schröder, który ma lub miał kolegów i koleżanki z Austrii i innych krajów. Z reguły jednak przedstawiciele rządu niemieckiego działali z innych, niekiedy nawet szczerszych pobudek, na które składała się mieszanka fiksacji gospodarczej i naiwnego nawiązywania do udanej Ostpolitik Willy’ego Brandta. Polityków tych nie należy utożsamiać z prorosyjskim programem „mediów alternatywnych”, który ma innych przedstawicieli w Niemczech. Są nimi: ikona lewicy Sarah Wagenknecht z jej otoczeniem oraz partia AfD, której linię polityczną wytycza współprzewodnicząca Alice Weidel.

Podczas wystąpienia w Bundestagu 27 lutego Weidel pokazała, że wie, jak odnieść się do argumentacji „rozumiejących Putina”. Rosyjską inwazję nazwała “pogwałceniem prawa międzynarodowego”. Później jednak winą za eskalację wydarzeń obarczyła Zachód. Według niej, „obrażanie Rosji” wywołało cały kryzys. W taki sposób funkcjonuje przerzucanie winy, co ma się przełożyć na głosy wyborcze w obliczu wyższych cen energii. Sarah Wagenknecht uderza w te same tony. 14 kwietnia napisała na Twitterze, cytując publicystkę Alice Schwarzer, która stała się ekspertem od polityki zagranicznej: „Dlaczego każdego dnia musi ginąć coraz więcej ludzi i być niszczonych więcej miast – skoro kompromis jest nieunikniony? Dlaczego do niego nie dochodzi?”. Tak jakby ukraińska odmowa kompromisowego rozwiązania, którym jest w rozumieniu Rosji jedynie kapitulacja i niepewny los ludności, była odpowiedzialna za cierpienia ludzi na Ukrainie. Czy Schwarzer i Wagenknecht zastanawiają się nad tym, co działo się w miastach, które przez krótki czas były okupowane przez Rosję? Czy może nawet wierzą w rozpowszechniane w „mediach alternatywnych” wątpliwości co do systematycznych okrucieństw armii rosyjskiej, którą Putin nagradzana medalami?

Na medialno-politycznym podwórku między kipiącym nienawiścią kanałem Infrarot a polityczno-praktycznymi przybudówkami propagandy dyktatorskiej, na które składają się przede wszystkim część Lewicy i AfD, „media alternatywne”, takie jak Rubikon, Apolut czy Nachdenkseiten, ugruntowały swoją pozycję jako pozornie obiektywni propagatorzy propagandowych argumentów i prymitywnych teorii spiskowych. Na Apolut znany działacz medialny Kayvan Soufi-Siavash, który wcześniej występował jako Ken Jebsen i prowadził portal KenFM, w nagranym podczas demonstracji przemówieniu sfabrykował wielki plan, który stoi za kryzysem koronawirusa. Chodziło o „wprowadzenie globalnego identyfikatora (…) w celu, na przykład, produkcji broni biologicznej przeciwko poszczególnym grupom etnicznym”; dodał, że laboratoria do tego celu znajdują się na Ukrainie i powołał się na motto bożyszcza sceny alternatywnej Daniele Gansera – idea człowieczeństwa zawsze musi być obłudnie wykorzystana – że „życie jest święte”. Na demonstracji w Bautzen medialny ekspert Soufi-Siavash znalazł publiczność, która wiwatowała na takie stwierdzenia.

W “mediach alternatywnych” często można przeczytać, że nie chodzi o lewicę czy prawicę, ale o wspólny ruch na rzecz lepszego świata. Sarah Wagenknecht już wcześniej próbowała zainicjować projekt w tym zakresie. Jednak ruch „Aufstehen” [„Powstać”] nie powiódł się. W cytowanym powyżej wystąpieniu w Bundestagu Alice Weidel celowo rozłożyła akcenty, które mogłyby przypaść do gustu także przychylnej Rosji publiczności z lewicy. Podobnie jak w przypadku radykalnego sprzeciwu wobec polityki walki z koronawirusem, wojna w Rosji otwiera kolejne możliwości do utworzenia frontu przeciw istniejącej demokracji liberalnej. Jeden z ideologicznych apologetów Putina, prawicowy ekstremista Aleksander Dugin, który często postuluje niestrawne nonsensy pseudofilozoficzne, dąży do stworzenia zjednoczonej falangi przeciwko podstawowym wartościom liberalnym i ich instytucjom. Dla związanego z AfD alternatywnego medium Compact, Dugin jest więc ważnym punktem odniesienia. Inni pośrednio wspierają jego działalność. Wagenknecht prawdopodobnie liczy na to, że uda się zrealizować marzenie filozofki Chantal Mouffe, którym jest triumf lewicowego populizmu nad liberalnym kapitalizmem.

„Z” jak ostateczna walka

Przedstawiona scena działaczy politycznych i medialnych promuje w rzeczywistości inny program niż ten, o którym marzyły Mouffe i Wagenknecht. Putin już dawno w szczegółach wyjaśnił swoje zamiary. Wojna na Ukrainie jest pomyślana jako ideologiczna wojna na wyniszczenie i pierwszy etap dalszych konfrontacji, dlatego sytuację można porównać do lat 30. ubiegłego wieku. Odniesienia do takich autorów, jak Iwan Iljin i Władimir Sołowiow, podkreślają antyliberalny charakter tej ostatecznej walki, co podkreślali Timothy Snyder i Michael Eltchaninoff.

W „Krótkiej powieści o Antychryście” Sołowiowa z 1900 r. długa wizja przyszłości dotyczy ostatecznej walki z Antychrystem w XXI wieku. Konfrontacja jest nieunikniona, ponieważ w książce Sołowiowa Antychryst ucieleśnia „zło”, wobec którego należy użyć przemocy. Stawką jest wszystko. Osoba, która relacjonuje ostateczne zmagania antyliberałów i reprezentuje stanowisko teokratycznie usposobionego autora, jest w książce nazywana „panem Z”. Tutaj można doszukiwać się ewentualnego wyjaśnienia dla nowego symbolu maszerującego, terroryzującego i mordującego totalitaryzmu.

Podobieństwo do postaci Sołowiowa może być przypadkowe, ale sprawą oczywistą jest, że reżim Putina otwarcie dąży do podobnej sytuacji i nie kieruje się przy tym zasadami tradycyjnej racjonalności. Fakt, że istnieją w Niemczech politycy i media, które wspierają i przynajmniej pośrednio legitymizują bezwarunkową wolę zniszczenia, jest przerażający.

 

Z języka niemieckiego przełożył Konrad Miller

 

 

nv-author-image

Markus Linden

Profesor nadzwyczajny nauk politycznych na Uniwersytecie w Trewirze. Jego zainteresowania badawcze obejmują teorię demokracji, partie i systemy partyjne, Nową Prawicę i prawicowy populizm.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

[give_form id="8322"]

News Alert

Bądź na bieżąco!

Zamawiając bezpłatny newsletter akceptuje Pan/Pani naszą ochronę danych. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest w każdej chwili możliwe.