Przejdź do treści

Przed Emanuelem Macronem pięć trudnych lat

„Jestem świadomy, że ten wynik nakłada na mnie pewne zobowiązania”. Tymi słowy Emmanuel Macron zwrócił się do Francuzów w wieczór swojej reelekcji. Nawiązał do powszechnie znanego we Francji badania opinii, z którego wynika iż wielu wyborców Macrona – wg sondażu[i] to 42 proc. – oddało na niego głos nie z przekonania, ale po to, aby zapobiec zwycięstwu Marine Le Pen. Historyczny wynik prawicowo-nacjonalistycznej polityczki w drugiej turze wyborów (41,45 proc.) oraz wzrost liczby osób niegłosujących (28,01 proc.[ii]) świadczą o braku społecznego poparcia dla prezydenta. Francuskie media mówią o pyrrusowym zwycięstwie Marcona, twierdząc, że wprawdzie jest legalnie wybranym prezydentem, ale jednocześnie słabym jak nigdy przedtem. Szef państwa znalazł się pod ogromną presją. Jeśli nie znajdzie nowych pomysłów na linię polityczną i styl rządzenia, to obywatele mogą ponownie wyjść na ulice i dać upust swojej frustracji i wściekłości – jak w przypadku ruchu żółtych kamizelek trzy lata temu.

Macron, do którego przylgnął niepochlebny przydomek „Jowisz”, znany jest z autorytarnego, wertykalnego stylu rządzenia. Krytycy zarzucają mu, że nawet „wielkie debaty”, czyli szeroko zakrojone konsultacje obywatelskie, które Macron zainicjował w reakcji na ruch żółtych kamizelek, były tylko częścią jego strategii komunikacyjnej. Ponadto we francuskim systemie rządów prezydenckich parlament dysponuje stosunkowo niewielką władzą. Z tego powodu wielu Francuzów w ostatnich latach straciło zaufanie do demokracji. Sposobem pojednania obywateli z systemem politycznym byłoby ułatwienie im zaangażowania się w procesy podejmowania decyzji politycznych, na przykład przez powoływanie komisji w Zgromadzeniu Narodowym. Eksperci dyskutują również nad powrotem do zasady proporcjonalności w wyborach parlamentarnych.

Merytorycznie oceniać się będzie Macrona głównie za to, czy w drugiej kadencji uda mu się przezwyciężyć podziały, które dzielą Francję – biedni i bogaci; pokolenie wyżu demograficznego i generacja Z; ludność miejska i wiejska. W obliczu pandemii koronawirusa i wojny na Ukrainie, których skutki gospodarcze odczuwają obywatele, na pierwszy plan mocniej niż kiedykolwiek wysuwają się kwestie społecznej równowagi. Macronowi nadarza się okazja do pozbycia się reputacji „prezydenta bogaczy”. Jednakże planowana przez niego reforma emerytalna, która przewiduje podniesienie wieku emerytalnego z 62 do 65 lat, może utrudnić mu zmianę wizerunku. Obojętnie, jaką problematyką zajmie się szef państwa – ochrona klimatu, dług publiczny, luki w systemie zdrowotnym, polityka migracyjna – musi pamiętać o tym, że zwycięstwo w wyborach zawdzięcza również wyborcom lewicowym. Oczekują oni od prezydenta większego nawiązania do idei lewicowych niż w ostatnich pięciu latach.

Jako pierwszą próbę zbliżenia się do tych grup można postrzegać mianowanie Elisabeth Borne na stanowisko premiera. 61-latka przez lata związana była z socjaldemokratyczną Parti Socaialste (PS), zanim przeszła do partii rządowej La République en Marche. Poza tym pełniła funkcje ministra pracy, transportu i środowiska. Wydaje się, że jej doświadczenie w sprawach klimatycznych predestynuje ją do objęcia tego urzędu. Macron obiecał przecież, że ochronę klimatu uczyni głównym tematem drugiej kadencji i to ważne zadanie powierzy premierowi.

Najwyraźniej nominacja Elisabeth Borne jest także strategicznym posunięciem w obliczu czerwcowych wyborów parlamentarnych i ewentualnego przeciwnika, który pojawił się po lewej stronie sceny politycznej. Cztery partie – La France Insoumise, Parti Socialiste, Europe Écologie Les Verts, Parti Communiste – zawarły historyczny sojusz pod nazwą Nupes (Nowa Unia Ludowa Ekologiczna i Socjalna). Ich celem jest uzyskanie większości w Zgromadzeniu Narodowym, by w ten sposób zmusić prezydenta do wyłonienia szefa rządu z ich szeregów. Jean-Luc Mélenchon, który ze swoją lewicowo-populistyczną partią La France Insoumise stoi na czele sojuszu, już wieczorem po reelekcji Macrona zgłosił swoje roszczenia na to stanowisko. Tymczasem aktualne sondaże[iii] przewidują, że jeśli koalicja rządowa Macrona – przemianowana na Odrodzenie – rzeczywiście przegra wybory, to głowa państwa będzie miała problemy z przeforsowaniem zaplanowanych reform. Konsekwencje dla polityki zagranicznej w takim wypadku są niewykluczone. W porozumieniu sojuszu Nupes zaakceptowano jedno z najważniejszych założeń partii La France Insoumise, dotyczących polityki europejskiej, czyli zasadę „nieposłuszeństwa” wobec przepisów Unii Europejskiej, które uniemożliwiają partii realizację własnego programu. Trzymanie się tej zasady w najgorszym wypadku mogłoby doprowadzić do frexitu.

Mimo wyzwań krajowych, Europa wciąż pozostaje ważnym tematem dla Macrona. Tak jak w 2017 r., zwycięstwo wyborcze świętował przy dźwiękach „Ody do radości” Beethovena, dając wyraźny sygnał sąsiednim krajom, które odetchnęły z ulgą po porażce Le Pen. We Francji twierdzi się, że teraz nadszedł czas, aby Macron wybił się na lidera Unii Europejskiej; że premier Włoch Mario Draghi nie stanowi poważnej konkurencji, ponieważ najpierw musi przebrnąć przez wybory w 2023 r., a co do niemieckiego kanclerza Olafa Scholza z jego powściągliwym stylem rządzenia, to wydaje się, że nie ma on ambicji do przejęcia tego „stanowiska”. Dziennik Le Monde cytuje tutaj eurodeputowanego Philippe’a Lambertsa[iv]: „Dopóki Merkel była u władzy, ona wytyczała kierunek. Teraz Francja przejęła inicjatywę, a Niemcy podążają za nią”.

Prezydencja Francji w Radzie Unii Europejskiej, która dobiega końca latem tego roku, również wzmacnia pozycję Macrona. Jednakże po płomiennej przemowie na Sorbonie w 2017 r., w której głosił daleko idące reformy Unii Europejskiej, Macron został sprowadzony na ziemię. Wojna w Ukrainie i związane z nią wyzwania wobec Europy zdominowały prace Unii Europejskiej. Nie ma zbyt wiele czasu na reformy w pozostałych dziedzinach. Z jednej strony, rosyjska inwazja potwierdziła zasadność dążeń Macrona, który od wielu lat twierdził, że UE musi być bardziej samodzielna, zdolna do działania i sama zadbać o własne bezpieczeństwo. Z drugiej strony, na skutek kryzysu państwa członkowskie wróciły w objęcia USA i NATO. Pozostaje sprawą wątpliwą, czy w obliczu tych faktów główna idea Macrona, czyli europejski sojusz obronny, kiedykolwiek ujrzy światło dzienne.

Wojna w Ukrainie wpływa również na stosunki francusko-niemieckiego tandemu. Zgodnie z tradycją pierwszą zagraniczną podróż po reelekcji Macron odbył do Berlina. Z pewnością nieprzypadkowo wybrano datę 9 maja, czyli Dzień Europy, a w Rosji Dzień Zwycięstwa nad nazistowskimi Niemcami. Rozmowy Macrona z Scholzem dotyczyły przede wszystkim wniosku Ukrainy o przyjęcie do UE oraz możliwości zawieszenia broni. Widać było, że politykom zależało na zademonstrowaniu jedności. Wiadomo jednak, że za kulisami istnieją różne punkty sporne między Niemcami a Francją.

We Francji bardzo pozytywnie odebrano wygłoszoną pod koniec lutego zapowiedź niemieckiego kanclerza o przełomie. Z uwagi na wspólne projekty zbrojeniowe Paryż wyraził przede wszystkim zadowolenie z uchwalenia specjalnego funduszu w wysokości 100 miliardów euro dla Bundeswery. Niedługo potem francuski entuzjazm ostygł, ponieważ rząd niemiecki zdecydował się na zakup amerykańskich myśliwców F-35, zamiast francuskiego modelu Rafale. Francja z nieufnością patrzy również na niemiecką politykę energetyczną. Szczególnie zarysowuje się brak zrozumienia dla niemieckiego odejścia od energii atomowej i uzależnienia się w tak dużym stopniu od rosyjskiej ropy i gazu. Pozostaje nadzieja, że w przyszłości Berlin powstrzyma się od samodzielnych działań, aby nie narażać na szwank wspólnej europejskiej polityki energetycznej.

Oprócz kwestii obronnych i energetycznych, wysoki dług publiczny Francji (112,9 proc. PKB[v] na koniec ubiegłego roku) może również doprowadzić do tarć między obydwoma krajami w nadchodzących miesiącach. Francja może stać się w Europie faktycznie państwem specjalnej troski z powodu wysokich wydatków – spowodowanych również pandemią koronawirusa – w trakcie pierwszej kadencji Macrona. Sytuacja może się pogorszyć, jeśli Europejski Bank Centralny podniesie stopy procentowe i jeśli francuski prezydent zdecyduje się uspokoić niezadowolone społeczeństwo francuskie za pomocą wsparcia finansowego na zasadzie rozdawnictwa.

 

[i] https://www.francetvinfo.fr/elections/presidentielle/resultats-presidentielle-2022-42-des-electeurs-d-emmanuel-macron-ont-vote-pour-faire-barrage-a-marine-le-pen-selon-notre-sondage_5100112.html

[ii] https://www.gouvernement.fr/actualite/les-resultats-du-second-tour-de-lelection-presidentielle

[iii]  https://www.lepoint.fr/elections-legislatives/legislatives-la-nupes-obtiendrait-plus-de-sieges-qu-ensemble-selon-un-sondage-18-05-2022-2476230_573.php

 

[iv] https://www.lemonde.fr/election-presidentielle-2022/article/2022/04/25/emmanuel-macron-renforce-sur-la-scene-europeenne-apres-sa-victoire-a-l-election-presidentielle_6123531_6059010.html

[v] https://www.insee.fr/fr/statistiques/6324844

 

Tagi:
nv-author-image

Lisa Müller

Lisa Müller jest korespondentką eurotopics ds. Francji oraz francuskojęzycznych obszarów Luksemburga, Belgii i Szwajcarii. Studiowała nauki o komunikacji i dziennikarstwo niemiecko-francuskie we Freiburgu i Strasburgu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

[give_form id="8322"]

News Alert

Bądź na bieżąco!

Zamawiając bezpłatny newsletter akceptuje Pan/Pani naszą ochronę danych. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest w każdej chwili możliwe.