Przejdź do treści

Polski Ład? Raczej bezwład

Mam problem z państwem. Im bardziej się mu przyglądam, tym bardziej widzę, że tam, gdzie powinno być państwo – system prawny, system podatkowy, instytucje publiczne – widnieje tylko jego atrapa. Ktoś się nieźle z Polską zabawił. A na Wschodzie – Władimir Putin.

Piąta fala pandemii COVID-19 w krajach Europy Zachodniej miażdży dziennymi raportami o nowych zakażonych. Wielka Brytania, Hiszpania, Portugalia, Francja, Włochy, nacisk Omikrona zaczynają mocno odczuwać również Niemcy. Ale tym razem to nie systemy opieki zdrowotnej są w pierwszych tygodniach 2022 roku najbardziej dotknięte problemami (choć liczba hospitalizacji, ciężkich przypadków, wyraźnie się zwiększyła). Izolacje i kwarantanny setek tysięcy, milionów obywateli przekładają się na pełzający lockdown życia społecznego i gospodarczego, a w każdym razie – takie zagrożenie lokalnie czy regionalnie jest odczuwalne. Europa choruje, ale nie – umiera. Europa Zachodnia, Skandynawia wykorzystały 2021 rok na zaszczepienie swoich obywateli, jesienią wdrożyły dawki boosterowe. Siłują się z Omikronem, stojąc.

Nastroje nad Wisłą – zgoła inne. Nie może być inaczej, gdy ma się zaszczepionych ok. 55 proc. populacji (dla porównania – Portugalia ponad 90 proc., Hiszpania – ponad 80 proc., Niemcy – ponad 70 proc., i ten wynik nie jest uznawany za zadawalający). Największym problemem w nadchodzących tygodniach będzie, prawdopodobnie, poziom zaszczepienia osób powyżej 60 roku życia – to olbrzymia populacja, z której co czwarta osoba nie została zaszczepiona w ogóle, a duża część zaszczepionych schematem podstawowym nie przyjęła boostera. Powód? Zapewne kilka. Polska, na przykład, przygotowała bardzo nowoczesny system rejestracji na szczepienie, oparty na e-rozwiązaniach. Idealny dla osób sprawnie poruszających się w nowoczesnych technologiach. Dla seniorów – niekoniecznie. Nawet najstarszych seniorów – powyżej 80. roku życia – nie zaszczepiliśmy w całości. Co trzeci nie otrzymał szczepienia.

Polska ma jeden z najwyższych na świecie wskaźników nadumieralności. Średnia długość życia skurczyła się w czasie pandemii o ok. 1,4 roku (już w poprzednich latach z tym wskaźnikiem demograficznym działy się rzeczy niepokojące, najpierw stagnacja, potem – zauważalny regres). Zimowo-wiosenna fala COVID-19 zapewne pogłębi kryzys. Tymczasem państwo w kolejnych komunikatach raczej informuje społeczeństwo, w jakim punkcie się znajdujemy (krytycznym), niż zarządza środki zaradcze. Nie jest przecież tak, że nic nie można zrobić. Grecy wprowadzili obowiązek szczepień dla osób powyżej 60 roku życia. Nie szczepisz się – co miesiąc grzywna. Austria postawiła na obowiązkowe szczepienia wszystkich dorosłych, jesienią szczepienia wyraźnie tam przyspieszyły (zaszczepionych jest w tej chwili trzech na czterech obywateli). Włochy i Francja (a także szereg innych krajów) mobilizowały od lata swoich obywateli ograniczeniami dla niezaszczepionych – szczepionkę przyjęło ok. 80 proc. populacji. Rząd w Warszawie uważa, że Polacy mają w sobie „gen sprzeciwu”, który wyklucza wdrożenie obowiązku szczepień nawet w niektórych grupach zawodowych (część polityków partii rządzącej protestuje nawet przeciw obowiązkowym szczepieniom pracowników ochrony zdrowia), nieśmiałe próby wprowadzenia certyfikatów covidowych tłumione są w zarodku.

„Liberum veto!” – niesławna zasada ustrojowa I Rzeczypospolitej, która każdemu posłowi dawała możliwość zerwania obrad Sejmu, i która walnie przyczyniła się do osłabienia państwa i ostatecznie jego zniknięcia z mapy świata na 123 lata, znalazła zastosowanie i podczas prac nad niezwykle ostrożnym i mało dotkliwym rozwiązaniem, które pozwala pracodawcom wysyłać na testy covidowe niezaszczepionych pracowników. Podczas gdy w Europie rutynowo testuje się pracowników (i uczniów w szkołach) od wielu miesięcy, a w związku z zakaźnością Omikrona na testy kierowani są też zaszczepieni i ozdrowieńcy, nawet takie propozycje budzą sprzeciw w polskim Sejmie. Zerwania obrad Komisji Zdrowia w grudniu 2021 roku dokonali negujący pandemię i potrzebę szczepień oraz przestrzegania zasad sanitarnych posłowie Konfederacji, ale sekundowała im niemała grupa posłów Zjednoczonej Prawicy, którzy wręcz szantażują władze Prawa i Sprawiedliwości swoim odejściem.

Polacy weszli w 2022 rok z obawami przed Omikronem, ale też z niedowierzaniem zaglądając w swoje portfele i konta. I nie chodzi bynajmniej o nieprzyjemne skutki grudniowych szaleństw zakupowych, które w styczniu dużej części konsumentów odbijają się finansową czkawką, a o wysokość rachunków, rat kredytów i bieżących wydatków na życie. I – przede wszystkim – skutki wielkiej reformy podatkowej, Polskiego Ładu, która już w pierwszych dniach stycznia części pracowników przyniosła niespodziewanie niższe wypłaty, a milionom – niepewność, jakie ostatecznie podatki zapłacą, zwłaszcza że w pierwszych trzech tygodniach stycznia jak grzyby po deszczu zaczęły się pojawiać kolejne doniesienia o odkrywanych „dziurach” w nowych przepisach podatkowych. I zapowiedzi ich łatania i poprawiania, aż premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że każdy (do określonego progu przychodów 12,8 tys. złotych miesięcznie), kto ewentualnie miałby stracić na Polskim Ładzie, będzie mógł, rozliczając podatek za 2022 rok, wybrać stare zasady rozliczania. To ewenement na skalę wszechświatową, ale również – niestety – dokładne odbicie stanu, w jakim znalazło się państwo polskie, w którym procedury i przepisy ustępują, w fundamentalnych sprawach, kalkulacjom politycznym. Ba, partyjnym wręcz, bo nie jest tajemnicą, że personalną odpowiedzialnością za ewentualną porażkę Polskiego Ładu (która przełoży się, już częściowo się przekłada, na notowania partii rządzącej) prezes PiS Jarosław Kaczyński obciąży nie kogo innego, jak Mateusza Morawieckiego. Zaś w Zjednoczonej Prawicy szef rządu ma przyjaciół o rząd wielkości mniej, niż do tej pory odkryto luk w Polskim Ładzie.

Oczywiście, pytania o to, dlaczego zdecydowano się na „wielką reformę podatkową” w środku pandemii, są niezwykle zasadne. Jako też i te, dlaczego nie zdecydowano się – mimo apeli ekspertów, w tym środowiska księgowych – na odłożenie jej najbardziej skomplikowanych segmentów na kolejny rok, co pozwoliłoby wyprostować wszystkie luki, wyjaśnić zawczasu dwuznaczności. Odpowiedzi nikt się jednak nie spodziewa, bo jej nie ma: oficjalna wersja jest taka, że Polski Ład jest świetnie przygotowany a obywatele przyjmują go z radością, niezadowolone są jedynie „wielkomiejskie, odklejone od życia elity” (nie po raz pierwszy wskazywane jako ciało wręcz obce). Rząd walczy z inflacją,za którą w dużym stopniu odpowiada rządzony przez polityka Zjednoczonej Prawicy Narodowy Bank Polski, a ludziom… Może nie żyje się dostatniej, jak brzmiało propagandowe hasło z lat 70. ubiegłego wieku, z epoki Edwarda Gierka, ale mogą być spokojni że partia czuwa.

Partia czuwa też nad wschodnią granicą Polski, gdzie właśnie – w poprzek Puszczy Białowieskiej i innych obszarów o niezwykłej wartości przyrodniczej, ekologicznej i historycznej – stawiany jest mur, mający zapobiec nielegalnym migracjom. Nie da się na budowę tego muru (wstępny budżet 1,6 mld złotych, a za ułamek tej kwoty można byłoby prowadzić bardziej sensowną politykę migracyjną i humanitarną) patrzeć bez szerszej perspektywy, bez uwzględnienia zagrożenia, jakim są posunięcia Rosji wobec Ukrainy. Wschodnia granica Polski powinna skupiać uwagę w tym drugim kontekście, natomiast rozgrywający się tam cały czas i przeciągający się w czasie kryzys humanitarny i cywilizacyjny sprawia, że mur staje się swoją własną karykaturą.

Jest też coś zadziwiającego w tym, że mało kogo dziwi już, że spotkania na najwyższym szczeblu, poświęcone sytuacji za wschodnią granicą Polski, jakie zwołuje prezydent Andrzej Duda, odbywają się (w dużej części) bez udziału wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, nominalnie odpowiedzialnego w rządzie za nadzór nad bezpieczeństwem państwa. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że skoro wicepremier w spotkaniach nie uczestniczy, nie są to spotkania na najwyższym szczeblu, a fakt, że są organizowane przez prezydenta RP, nic nie zmienia, przeciwnie. Sytuacja międzynarodowa złośliwościom jednak nie sprzyja, sprzyja natomiast pytaniom, jak może dobrze (właściwie) funkcjonować państwo, w którym wszystko stoi na głowie. I nie jest to bynajmniej głowa państwa.

W sytuacji zaostrzającej się sytuacji geopolitycznej niepokojący jest brak widoków na poprawę relacji z Unią Europejską, której – trzeba o tym przypominać wciąż i cały czas, również rządzącym (a może przede wszystkim im) – Polska jest przecież częścią. Spór z Czechami o Turów, spór z Komisją Europejską o praworządność, zablokowanie funduszy unijnych na popandemiczną odbudowę gospodarki, kary finansowe, jakie wiszą nad Polską – to wszystko tematy ważne, które przesłaniają temat najważniejszy, czyli konieczność wypracowania wspólnego, uwzględniającego interesy Polski (wynikające choćby z położenia), stanowiska Wspólnoty wobec poczynań i planów Rosji. Polska nie jest jednak postrzegana jako poważny, liczący się partner. Raczej jako enfant terrible. État terrible.

No i jeszcze Pegasus. Użycie metod inwigilacyjnych, opracowanych z myślą o przeciwdziałaniu terroryzmowi i przestępczości zorganizowanej do śledzenia konkurentów politycznych (senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza) i politycznych przeciwników (mecenas Roman Giertych) nie wysadzą obozu rządzącego z siodła, chyba że… Chyba że na skutek splotu okoliczności, czyli współpracy opozycji z antysystemowym Pawłem Kukizem i jednej z kluczowych instytucji państwowych, która miała być zawłaszczona przez PiS, ale wyszło inaczej. Bo w tej chwili najmocniejszym ośrodkiem oporu przeciw Zjednoczonej Prawicy jest Najwyższa Izba Kontroli, którą kieruje prezes Marian Banaś,  wybrany przez PiS na to stanowisko. I tu pojawia się pytanie, ile tej atrapy państwa mogą jeszcze znieść wyborcy?

 

 

nv-author-image

Małgorzata Solecka

Małgorzata Solecka, dziennikarka portalu Medycyna Praktyczna i miesięcznika Służba Zdrowia, w latach 1998-2007 dziennikarka i redaktor w dzienniku Rzeczpospolita, pracowała również w Życiu, Polskiej Agencji Prasowej oraz tygodniku Newsweek Polska.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

[give_form id="8322"]

News Alert

Bądź na bieżąco!

Zamawiając bezpłatny newsletter akceptuje Pan/Pani naszą ochronę danych. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest w każdej chwili możliwe.