Pamięć o Polsce

Miejsce pamięci dla ofiar niemieckiej wojny ludobójczej w Polsce w końcu może stać się rzeczywistością.

Około trzydzieści lat temu, 17 czerwca 1991 roku podpisano polsko-niemiecki traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. W preambule traktatu wyrażono wolę zamknięcia bolesnych rozdziałów z przeszłości i nawiązać do dobrych tradycji i przyjaznej koegzystencji obu państw na przestrzeni wieków.

Dopiero przełom w Europie i pokojowe rewolucje w latach 1989/90 stworzyły warunki dla nowego, pozytywnego sąsiedztwa polsko-niemieckiego. Przełom, w którym polski ruch społeczny Solidarność odegrał wiodącą rolę. Politycy z różnych obozów politycznych, intelektualiści, dawni opozycjoniści i przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego byli gotowi nadać traktatowi wymiar życiowy. Wzajemne kontakty obciążone były cieniem drugiej wojny światowej. Po polskiej stronie były to skutki nazistowskiej okupacji, które nie pozwalały zapomnieć o zamordowaniu i zniewoleniu milionów polskich obywateli. Po niemieckiej zaś stronie coraz bardziej wzrastała świadomość tego faktu.

Bez symbolicznego uznania tej winy, widocznego gestu pamięci i upamiętnienia, dążeniom do poprawnego funkcjonowania partnerstwa polsko-niemieckiego w teraźniejszości i w przyszłości brakowałoby koniecznych podstaw. Za pomocą takiego gestu Niemcy mogliby wyrazić, że pamiętają i rozumieją, co Niemcy w imieniu państwa niemieckiego uczynili obywatelom II RP. W taki sposób wyraził się Dieter Bingen, wieloletni dyrektor Niemieckiego Instytutu do Spraw Polskich. Chodzi o obywateli polskich, czyli też o Żydów, Ukraińców i Białorusinów. W wyjątkowych przypadkach ofiarą morderczego terroru nazistów padali także obywatele polscy pochodzenia niemieckiego.

Przez lata pojawiały się głosy, które przypominały o ciążącej hipotece i o konieczności jej umorzenia. W takim tonie wypowiadał się niedawno zmarły Froben Dietrich Schulz, przewodniczący Towarzystwa Niemiecko-Polskiego we Frankonii oraz członkowie założonej w 2000 roku polsko-niemieckiej Grupy Kopernik. W 2011 roku orędownik pojednania polsko-niemieckiego Władysław Bartoszewski również wyraźnie opowiadał się za powstaniem polskiego pomnika w Berlinie. Jednakże głosy te pozostawały bez większego odzewu.

Aż w listopadzie 2017 roku w niemieckiej debacie publicznej zaapelowano o wykonanie wyraźnego gestu dla polskich ofiar i o wzniesienie odpowiedniego miejsca pamięci. Inicjatorem apelu był Florian Mausbach, urbanista i były prezes Federalnego Urzędu Budownictwa i Planowania Przestrzennego. Zgodnie z jego przekonaniem, tego rodzaju miejsce musi mieć moc i siłę pomnika, ale musi też przekazywać rzeczowe informacje i umożliwiać spotkania. Do kręgu pomysłodawców tej inicjatywy należeli była przewodnicząca Bundestagu Rita Süssmuth, były przewodniczący Bundestagu dr Wolfgang Thierse, dyrektor Muzeum Topografii Terroru prof. dr Andreas Nachama oraz ówczesny dyrektor Niemieckiego Instytutu do Spraw Polskich prof. dr Dieter Bingen. Pod apelem podpisało się kolejnych siedemdziesiąt osób.

Pamięć o Polsce w Berlinie staje się widoczna

© Zygmunt Januszewski

Dzięki ich zaangażowaniu udało się wywołać publiczną dyskusję wokół tego pomysłu. W niemieckim Bundestagu, który miał zadecydować o powodzeniu takiej inicjatywy, grono zwolenników rosło.

Po szeroko zakrojonych debatach na rzecz wzniesienia odpowiedniego miejsca pamięci, które odbywały się w kręgach ekspertów, w mediach i w polityce, a które zostały już wcześniej szczegółowo udokumentowane, dwie uchwały Bundestagu z jesieni ubiegłego roku wyznaczyły kierunek dalszych działań. Dieter Bingen skomentował uchwały następująco: „Późno, ale nie za późno”. 7 października większość niemieckiego Bundestagu opowiedziała się za utworzeniem centrum dokumentacyjnego „dla ofiar niemieckiej wojny w Europie jako miejsca pamięci, informacji i dialogu”.

Druga uchwała z 30 października poświęcona była osobnemu miejscu pamięci dla Polski, który miał łączyć w sobie elementy przestrogi, upamiętnienia, informacji i dialogu. Słowo „pomnik” nie pojawiło się w rezolucji. Pojawiło się ono jednak w wystąpieniu Manuela Sarrazina, deputowanego do Bundestagu i rzecznika ds. polityki wschodnioeuropejskiej partii Zielonych, która od początku jednomyślnie popierała ten wniosek. Wielu polityków Zielonych odegrało decydującą rolę w osiągnięciu ponadpartyjnego porozumienia, które doprowadziło do uzyskania znacznej większości w głosowaniu. Tylko AfD wstrzymała się od głosu. Z tymi decyzjami politycznymi wiąże się ambitny harmonogram.

W tym roku, 10 lutego niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych powołało do życia polsko-niemiecką komisję ekspertów pod przewodnictwem Rolfa Nikela (ambasador Niemiec w Polsce od kwietnia 2014  do czerwca 2020). Do końca lata bieżącego roku, czyli jeszcze przed wyborami do Bundestagu, komisja ma przedłożyć skoordynowaną koncepcję projektu, miejsca i funkcji „widocznego gestu pamięci”, jakim ma być miejsce ku czci polskich ofiar. Koncepcja może stać się elementem umowy koalicyjnej przyszłego rządu większościowego. W ten sposób realizacja przedsięwzięcia mogłaby nastąpić w trakcie następnej kadencji. Równocześnie kolejna komisja ma pracować nad koncepcją wielotematycznego centrum dokumentacyjnego dla ofiar niemieckiej wojny.

W skład komisji, która zajmuje się miejscem pamięci o Polsce, wchodzą historycy Europy Wschodniej, przedstawiciele Niemieckiego Instytutu Historycznego oraz instytucji współpracy polsko-niemieckiej, takich jak Niemiecki Instytut Spraw Polskich, Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży i Polsko-Niemiecka Fundacja Nauki. Do tego dochodzą przedstawiciele instytucji federalnych i kraju związkowego Berlin, którym zostanie powierzona realizacja tej koncepcji. Strona niemiecka odpowiada za wybór lokalizacji i projektu, co nastąpi w ścisłej współpracy z polskimi partnerami. Pracom komisji towarzyszy czterech wybitnych polskich historyków: Jan Ołdakowski, Piotr Cywiński, Andrzej Chwalba i Jan Rydel.

Za merytoryczne wsparcie obu projektów, wielotematycznego centrum dokumentacji i polskiego miejsca pamięci, odpowiadają dwie czteroosobowe grupy projektowe, których działania uzupełniają się i krzyżują. W ten sposób unika się wątpliwego kompromisu, który miałby być rozwiązaniem pierwotnego problemu „albo centrum dokumentacji, albo miejsce pamięci”. Zrealizowane bowiem zostaną dwa ambitne projekty, które w przyszłości mogą egzystować obok siebie mimo obaw dotyczących ich wzajemnej konkurencji.

Doświadczony dyplomata Rolf Nikel, stojący na czele komisji ekspertów, we wstępnych wywiadach i wypowiedziach wyrażał optymizm. Przyznał, że zdaje sobie sprawę z trudnego zadania, jakie czeka jego i członków komisji. Mówił o harmonogramie prac Komisji, w której mają być poruszone kwestie projektu, lokalizacji i usytuowania prawno-instytucjonalnego w przyszłości.

25 lutego 2021 r. Kancelaria Senatu w Berlinie wraz z wydawnictwem edition.fotoTAPETA zorganizowała dyskusję online, która poświęcona była zadaniom komisji. W dyskusji udział wzięli Dieter Bingen, Manfred Kühne, Naczelnik Wydziału Urbanistyki i Projektów w Senackim Departamencie Rozwoju Miast i Mieszkalnictwa w Berlinie, Rolf Nikel oraz historyk i kurator muzealny Zofia Wóycicka z Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Rozmowę moderował redaktor gazety Tagesspiegel, Christoph von Marschall.

Dieter Bingen wykorzystał swoje wystąpienie do gorącego apelu o zachowanie pierwotnych założeń i celów inicjatywy pomnika z 2017 roku. Stwierdził, że należy zacząć od tego, co Niemcy uczynili swoim polskim sąsiadom, a co było brutalnym naruszeniem cywilizacyjnych zasad. Przerażenie i wstyd z tego powodu ciągną się za późniejszymi pokoleniami. Jego zdaniem uczczenie pamięci nie musi wyrażać się w monumentalnym pomniku, ale może przejmować symbole i elementy współczesnej kultury pamięci w geście pochylenia się nad ofiarami, upamiętnienia ich losu. Dodał, że każdy pomnik oznacza redukcję złożoności wydarzeń i dlatego konieczne są dodatkowe informacje oraz wyjaśnienia historyczne.

Bingen nawiązał do sformułowania Rolfa Nikela, który mówił o dwóch nieodzownych cechach miejsca pamięci, a które należy połączyć. Szacunek i empatia, jak również wyjaśnianie i dialog. Jedno bez drugiego jest niczym. Obie razem są wszystkim. W kwestii odpowiedniej lokalizacji Bingen opowiedział się za tym, aby nie rezygnować przedwcześnie z Anhalter Bahnhof. Przypomniał, że pamięć o pakcie Ribbentrop-Mołotow jest w Polsce bardzo żywa i związana z tym miejscem.  Wszystkie argumenty, które pierwotnie przemawiały za Anhalter Bahnhof, nie zostały jeszcze skreślone. Jego zdaniem, nie trzeba negatywnie oceniać skupiska różnych historycznych miejsc pamięci na jednym placu. Położone naprzeciwko Centrum Ucieczki, Wypędzenia, Pojednania oraz nazistowskie centrów dowodzenia w sąsiedztwie odzwierciedlają tylko złożoność prawdziwej historii.

Poza tym Bingen podkreślił, że tuż obok bocznego wejścia do Anhalter Bahnhof, z którego w owym czasie wyszli Ribbentrop i Mołotow, znajduje się wolny teren w kształcie trapezu. Jego zdaniem, po osiągnięciu podstawowego porozumienia w sprawie projektu i lokalizacji, należałoby zaprosić do przetargu najlepszych architektów i artystów, ponieważ od ich pracy w dużej mierze zależy sukces projektu. Bingen zauważył również, że projekt i lokalizacja co prawda warunkują się nawzajem, ale nie mogą być dowolnie łączone; dlatego trzeba być otwartym na inne możliwe lokalizacje.

Towarzystwo Niemiecko-Polskie w Berlinie zaproponowało lokalizację w pobliżu głównego dworca kolejowego w dzielnicy Moabit. Otwarta przestrzeń byłego pruskiego więzienia nawiązuje do polsko-niemieckiej historii. W rewolucyjnych miesiącach 1848 roku uwolniono tu z cel polskich bojowników o wolność.

Manfred Kühne podkreślił doświadczenie Berlina, jeśli chodzi o lokalizację, planowanie i budowę miejsc pamięci. Przecież musimy zarządzać – jak się wyraził – dziedzictwem dwóch niemieckich dyktatur.

Christoph von Marschall zapytał Zofię Wóycicką o polskie reakcje na tę inicjatywę i na obecny stan projektu. Wyjaśniła, że zdziwieniu z powodu ciągłego zwlekania i długiego opóźnienia towarzyszy obecnie satysfakcja. Oczywiście zawsze pojawiają się głosy, że chodzi o kolejny niemiecki fortel, ale przeważa jednak ogólna aprobata.

Zapytany przez uczestników dyskusji o kolejne etapy pracy Komisji, Rolf Nikel podkreślił otwartość na propozycje i argumenty z zewnątrz, ale przestrzegał przed wzniecaniem dawnych sporów. Stwierdził, że obie grupy robocze w Ministerstwie Spraw Zagranicznych pełnią funkcję pomocniczą, usługową i należy je traktować jako swego rodzaju mięsień roboczy; natomiast siebie samego postrzega jako mediatora, kogoś w roli pośrednika. Dodał, że ważniejsze od fizycznej lokalizacji miejsca pamięci, jest jego instytucjonalno-prawne usytuowanie w odpowiedniej strukturze administracyjnej.

Na łamach edition.fotoTAPETA ukazał się esej autorstwa Dietera Bingena Denk Mal an Polen. Deutsche Debatte [Pomyśl o Polsce. Niemiecka debata, gra słów: denk mal – pomyśl, Denkmal – pomnik, przyp. tłum.]. Wyrażone w eseju myśli i sugestie stały się podstawą przemówienia Bingena na konferencji. Jako zwolennik tej inicjatywy mogę jedynie podzielać jego stanowisko i jego nadzieje. W najbliższych miesiącach trzeba będzie pokonać ostatnie przeszkody na drodze do realizacji projektu.

nv-author-image

Wolfgang Templin

Filozof i publicysta, były NRD-owski opozycjonista.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *