Dyplomacja miast

45 lat partnerstwa Gdańska z Bremą

Burmistrzowie to liderzy XXI wieku. Wiele miast tworzy dziś sieć globalnej kooperacji, metropolie stały się kluczowymi podmiotami współpracy międzynarodowej, a ich wspólne działanie jest szansą na pozytywną konfrontację z globalnymi wyzwaniami. To główne tezy głośnej książki If Mayors Ruled the World: Dysfunctional Nations, Rising Cities (Gdyby burmistrzowie rządzili światem, polskie wydanie 2014) Benjamina Barbera, w której amerykański politolog pisał o rosnącym znaczeniu metropolii w czasach globalizacji. Barber twierdził, że dziś państwa narodowe nie są w stanie rozwiązać globalnych problemów, bo mają często ograniczone kompetencje kulturowe i zbyt skomplikowane mechanizmy zarządzania. Nadszedł czas dużych, globalnych, wielokulturowych miast, w których skupiają się wszystkie problemy współczesnego świata. Ich burmistrzowie to dla Barbera doświadczeni menadżerowie nie tylko lokalnych, ale także uniwersalnych problemów. Metropolie powinny zawiązywać partnerstwa i prowadzić politykę nie przeciw państwom narodowym, ale w imię wyższych racji. Działając wspólnie i solidarnie duże wielokulturowe miasta mogą wzmocnić liberalną demokrację, podkreślał Barber.

W dzisiejszej Europie Środkowej, w której po upadku centralistycznych struktur  komunistycznej władzy przeszliśmy proces decentralizacji państwa, a prezydenci miast stali się prominentnymi politykami, tezy Barbera są dla wielu obserwatorów rozwoju polityki niezwykle aktualne. Sporo się dziś mówi o dyplomacji miast, tak zwanej „urban diplomacy”. W czasach nacjonalistycznego, antyliberalnego nacjonalizmu w Europie szczególnie burmistrzowie takich miast jak Stambuł, Budapeszt, Berlin, Lipsk, Warszawa, Gdańsk czy Wrocław stali się nadzieją na obronę demokracji i uniwersalnych praw człowieka ponad granicami ich krajów. A polityki miast, wyznaczone przez nich kierunku stały się wręcz ważnymi punktami orientacyjnymi na kontynencie europejskim.

Europejska awangarda lat siedemdziesiątych

45 lat temu, w czasach podzielonej Żelazną Kurtyną Europy, kiedy zawiązywały się partnerskie relacje między demokratyczną Bremą a rządzonym przez komunistów Gdańskiem, wizja realizowanej przez burmistrzów polityki międzynarodowej wydawała się nowa, a nawet nieco naiwna, mocno ekscentryczna. Warunki polityczne nie sprzyjały takiej wizji. Przed upadkiem bloku sowieckiego trudno było praktykować rzeczywiste partnerstwa miast w relacjach polsko-zachodnioeuropejskich. Gdańsk i Bremę dzieliły wówczas nie tylko dwie granice państwowe, ale także systemy polityczne. Brema z 1976 roku  w porównaniu z Gdańskiem była wyjątkowym samorządem – demokratycznie zarządzanym miastem i równocześnie krajem związkowym Republiki Federalnej o ponadregionalnym politycznym znaczeniu.

Basil Kerski: Dyplomacja miast. 45 lat partnerstwa Gdańska z Bremą

W połowie lat 70-tych polityczny charakter Gdańska był zaś zupełnie inny: było to miasto zarządzane autorytarnie przez komunistyczną partię. Dopiero upadek komunizmu otworzył po 1989 szansę budowania nowoczesnej formy samorządności. Proces ten nie tylko przyczynił się do budowy lokalnej kultury politycznej, ale także opartej na samorządnej polityce miejskiej tożsamości zbiorowej. Zaś prezydenci Gdańska, szczególnie prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, stali się wpływowymi aktorami polityki polskiej.

Politycy bremeńscy, którzy w latach 70-tych postawili na współpracę z Gdańskiem byli europejską awangardą, budowali nowe szlaki współpracy w podzielonej systemowo Europie. W latach 70-tych i 80-tych współpraca Gdańska i Bremy stała się wręcz, mimo silnych politycznych ograniczeń ze strony władzy komunistycznej, zapowiedzią głębokich przemian w Europie. Partnerstwo miast stworzyło jedną z pierwszych przestrzeni międzynarodowych dla spotkań Polaków i Niemców. Zainwestowano w budowanie zaufania, które zaowocowało po upadku bloku sowieckiego realnym partnerstwem miast i państw. Brema i Gdańsk stały się katalizatorem fundamentalnych przemian w relacjach polsko-niemieckich.

Kiedy przedstawiciele Bremy i Gdańska w 1976 roku rozpoczęli współpracę to już od czterech lat obowiązywało podpisane w grudniu 1970 roku w Warszawie przez kanclerza Willy’ego Brandta i premiera PRL Józefa Cyrankiewicza porozumienie między RFN a PRL o normalizacji relacji obydwu państw, które Bundestag ratyfikował po burzliwych debatach dopiero w 1972 roku. Polsko-niemiecki traktat z 1970 roku był dokumentem o ogólnoeuropejskim znaczeniu. Traktat otworzył nie tylko nowy rozdział oficjalnych relacji między Republiką Federalną a komunistyczną Polską na najwyższym poziomie dyplomatycznym, ale także będąc wyrazem politycznej akceptacji powojennych granic w Europie przez zachodnie Niemcy (jeszcze nieostatecznej prawnej akceptacji) przyczynił się do odprężenia relacji między narodami. Zaś osobisty, spontaniczny gest kanclerza Willy Brandta, który uklęknął w grudniu 1970 roku w Warszawie przed pomnikiem Powstańców Getta był autentycznym wyrazem woli do pojednania.

Wizjoner Hans Koschnick

Nie doszłoby do odprężenia relacji polsko-niemieckich po drugiej wojnie światowej bez działań takich wizjonerów jak kanclerz Willy Brandt, arcybiskup Wrocławia Bronisław Kominek, autor orędzia biskupów polskich, czy Jerzy Giedroyc, redaktor paryskiej „Kultury”. I nie byłoby partnerstwa Bremy z Gdańskiem bez wizjonerstwa Hansa Koschnicka, od 1967 do 1985 roku prezydenta Senatu Bremy. Nawiązując do tez Benjamina Barbera o globalnym znaczeniu burmistrzów warto przypomnieć, iż zarówno Brandt jak i Koschnick potrafili w czasach Zimnej Wojny połączyć politykę lokalną z wymiarem europejskim. Obydwaj politycy należeli do najbardziej wpływowych aktorów polityki niemieckiej swojej generacji. Razem prowadzili zachodnioniemiecką partię socjaldemokratyczną SPD, Brandt jako jej charyzmatyczny przewodniczący a Koschnick jako jego wieloletni zastępca. Brandt jako burmistrz Berlina Zachodniego lat 1957-1966 oraz Koschnick jako burmistrz Bremy potrafili jako prezydenci miast zdobyć znaczące wpływy ponad samorządami, nadając ton polityce narodowej.

Brandt i Koschnik byli politykami, którzy idealnie pasowaliby do współczesnej opowieści Benjamina Barbera o burmistrzach jako ponadregionalnych i ponadnarodowych liderach. Brandt jako burmistrz Berlina Zachodniego, wolnego miasta otoczonego morzem komunizmu, budował globalne sojusze na zachodzie na rzecz walki z komunizmem, obrony demokracji. Po budowie muru berlińskiego w 1961 roku starał się o odprężenie relacji ze wschodem, aby zapewnić odizolowanemu miastu funkcjonowanie i zmniejszyć poziom konfliktu między systemami politycznymi. Po 1966 Brandt jako federalny minister spraw zagranicznych wielkiej koalicji w Bonn i po 1969 roku jako kanclerz RFN wykorzystał doświadczenia berlińskie do międzynarodowej polityki odprężenia, za które otrzymał w 1971 roku Pokojową Nagrodę Nobla. Hans Koschnick zaś jako burmistrz Bremy i szef rządu małego landu, miasta portowego, które pielęgnowało obszerne kontakty handlowe z całym światem, postawił na budowanie silnych więzi z dwoma narodami: Polską i Izraelem. Zainicjował jednocześnie partnerstwo z Gdańskiem i Hajfą, wpierając w ten sposób politykę odprężenia socjaldemokratycznego rządu federalnego.

Brandt i Koschnick przekonywali od lat 60-tych zachodnioniemiecką opinię publiczną, że zmiana granic w powojennej Europie jest nierealna i że Niemcy już nie wrócą na utracone wschodnie ziemie, a wszelkie rozważania na temat rewizji granic żywią konflikty w Europie. Większość młodych Niemców poparła taką pragmatyczną i pojednawczą postawę wobec Polski.

Charyzmatycznego przewodniczącego socjaldemokratów (SPD) Willy Brandta łączyła z Hansem Koschnickem przyjaźń polityczna. Jako członek zarządu Koschnick aktywnie wspierał Brandta w jego odważnej polityce pojednania z sąsiadami, z ofiarami polityki niemieckiej Trzeciej Rzeszy. Obydwaj byli antyfaszystami. Brandt uciekł po objęciu władzy przez Hitlera do Norwegii, a później do Szwecji. Był wybitnym dziennikarzem skandynawskim podczas wojny. Po wojnie wrócił jako norweski dyplomata do Niemiec. Zrezygnował z norweskiej kariery dyplomatycznej. Wszedł do polityki berlińskiej, chcąc zbudować niemiecką demokrację.

Koschnik pochodził z rodziny, która przeciwstawiła się otwarcie  Hitlerowi. Ojciec urodzonego w 1929 roku w Bremie Koschnicka był związkowcem, pięć lat spędził w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. Matka Koschnicka była zaś kurierką podziemia antyfaszystowskiego. Hans na chwilę przed zakończeniem wojny jako nastolatek został wcielony do Wehrmachtu. Miał szczęście, bo przeżył, trafił do niewoli brytyjskiej. Brytyjczycy wypuścili go szybko na wolność rozumiejąc, że nie mają do czynienia z nazistą. Szybko przyłączył się do SPD, najstarszej partii demokratycznej w historii Niemiec, partii socjalistycznej, ale jawnie antykomunistycznej i antynazistowskiej, której władze wróciły z emigracji. Koschnick wstąpił też do związków zawodowych. Należał do generacji, która odbudowywała zniszczone miasto. W 1955 roku, w wieku 26 lat, Koschnick został członkiem rady miasta Bremy, osiem lat później przejął funkcję senatora, to znaczy ministra landu, do spraw wewnętrznych. W 1967 roku wybrano go szefem rządu Bremy, prezydentem Senatu. Zrezygnował z tej funkcji po 18 latach w 1985 roku. Nie był to koniec jego kariery politycznej, a bardziej nowy rozdział,  dzięki któremu bardziej mógł się skupić na polityce międzynarodowej, polityce pokojowej. W latach 1987 do 1994 był członkiem Bundestagu. W czasie zjednoczenia Niemiec, kiedy powstawały po upadku komunizmu fundamenty nowego ładu politycznego w Europie Koschnick pełnił wpływową funkcję wiceszefa komisji spraw zagranicznych Bundestagu. Po zakończeniu pracy w parlamencie federalnym objął w latach 1994-1996 funkcję koordynatora Unii Europejskiej do spraw odbudowy zniszczonego podczas jugosłowiańskiej wojny domowej miasta Mostar. Dwukrotnie stał się celem zamachów terrorystycznych chorwackich nacjonalistów. Koschnick odegrał znaczącą rolę w procesie odbudowy Bośni i Hercegowiny. Po zakończeniu swojej misji w Mostarze doradzał rządowi federalnemu Niemiec w kwestiach polityki wobec zachodnich Bałkanów. Niemiecka opinia publiczna kojarzyła go nie tylko z polityką bremeńską a także międzynarodową polityką na rzecz pokoju. Był prominentnym rzecznikiem interesów państw bałkańskich na zachodzie. Pod koniec swojej działalności politycznej skupił się ponownie na Polsce, przejmując w 2000 roku na 5 lat funkcję prezesa renomowanego Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich w Darmstadt (Deutsches Polen-Institut).

W połowie lat 70-tych to Hans Koschnik osobiście domagał się partnerstwa Bremy z polskim miastem. Udało mu się dzięki wsparciu rządu federalnego doprowadzić do tego, że władze PRL wyznaczyły Gdańsk jako partnera Bremy. Jednocześnie w 1976 roku z inicjatywy Koschnicka Brema podpisała równolegle porozumienie z izraelską Hajfą. Współpraca z izraelskim i polskim miastem była symbolicznym gestem woli pojednania z najbardziej poszkodowanymi przez niemiecką politykę w XX. wieku narodami.

Kiedy podpisano porozumienie Gdańsk i Bremę wiele dzieliło, przede wszystkim  brak regulacji państwowych, umożliwiających wolną, niezależną od reżimu komunistycznego współpracę obywateli oraz ideologiczny, antyniemiecki klimat w PRL, niechętny polsko-niemieckiemu porozumieniu.

Początki były trudne nie tylko ze względu na sytuację polityczną w Polsce. W 1976 roku opinia publiczna Bremy podeszła do pomysłu partnerstwa z Gdańskiem i Hajfą bez entuzjazmu. Uważała, że Brema jest miastem portowym, międzynarodowym i nie musi skupiać się na poszczególnych, uprzywilejowanych  relacjach partnerskich. Także po oficjalnej polskiej stronie dominował stosunek pozbawiony entuzjazmu wobec współpracy Gdańska z Bremą. PZPR było co prawda zainteresowane prestiżem międzynarodowym wynikającym z umowy partnerskiej miast, ponadto pozytywnie oceniano ewentualne korzyści ekonomicznych kooperacji, ale politycy komunistyczni nie byli zainteresowani głębszymi kontaktami społeczeństw. W sferze retoryki PRL było zainteresowane dobrymi relacjami, ale prawdziwe zbliżenie między narodami nie było w interesie władzy. Pozytywna retoryka – tak, ale jak najmniej czynów.

Hans Koschnick miał tego świadomość, wiedział, jak bardzo mogą ciążyć realia polityczne, ale miał nadzieję, że mimo ograniczeń porozumienie zostanie wykorzystane przez obywateli miast do nawiązania autentycznych kontaktów. Szczególnie ten wymiar społeczny, relacje między ludźmi pozwoliły partnerstwu Bremy i Gdańska przetrwać długi i trudny czas.

Wsparcie dla demokratycznych przemian

Narodziny Solidarności w 1980 roku stały się szansą na współpracę Polaków i Niemców z Bremy i Gdańska. Rewolucja Solidarności pokazała jak słuszny był Koschnicka plan budowania polityki ponad granicami systemów politycznych na podstawie współpracy z Gdańskiem. Rozpoczęła się druga faza w historii partnerstwa Bremy i Gdańska. W czasie pierwszej Solidarności partnerstwo rozkwitło, nabrało nowego symbolicznego, wręcz europejskiego znaczenia kooperacji miast wolnych. Brema mogła być dumna z partnerstwa z miastem-symbolem solidarności i wolności, symbolem pokojowej rewolucji antykomunistycznej.

Wprowadzenie stanu wojennego w Polsce zamroziło co prawda współpracę, niemniej jednak nie osłabiło więzi, wręcz przeciwnie. Stan wojenny ograniczył kontakty, ale wywołał fale pomocy humanitarnej. Niezależni obywatele Bremy i środowiska najistotniejsze dla miasta zaangażowały się licznie w działalność istniejącego już od początku partnerstwa miast Towarzystwa Niemiecko-Polskiego w Bremie. Głównym zadaniem Towarzystwa oraz innych organizacji społecznych z Bremy stała się w latach 80-tych humanitarna pomoc dla Gdańska:  transport leków, żywności, odzieży, urządzeń medycznych. Zachodnioniemiecka pomoc dla Polski lat 80-tych to do dziś jedna z największych inicjatyw pomocy humanitarnej w historii Republiki Federalnej. Była ona wyrazem autentycznej solidarności, wzmocniła istniejące kontakty, narodziła liczne przyjaźnie, które przetrwały lata komunizmu.

Warto też wspomnieć, iż w chwili wprowadzenia stanu wojennego jedna z delegacji NSZZ Solidarności przebywała w Bremie. Dzięki wsparciu polityków bremeńskich polscy uchodźcy otworzyli w Bremie w 1982 roku pierwsze oficjalne biuro zdelegalizowanej w Polsce Solidarności na zachodzie, jeszcze zanim powstało legendarne przedstawicielstwo w Brukseli. W stanie wojennym Brema i Uniwersytet Bremeński zainicjowali jeden z najważniejszych ośrodków badania kultury niezależnej obszaru komunistycznego: Forschungsstelle Ostmitteleuropa. Brema stała się w wówczas znaczącym ośrodkiem badań Europy Środkowej i Wschodniej oraz dokumentacji działań opozycji antykomunistycznej w całym bloku sowieckim.

Zwycięstwo rewolucji Solidarności

Siła społeczeństwa obywatelskiego obaliła komunistyczny porządek. Upadek komunizmu w 1989 wyzwolił ogromną energię współpracy między Niemcami a Polską. Zwycięstwo rewolucji Solidarności nad komunizmem otwarło trzeci rozdział w historii relacji pomiędzy Bremą a Gdańskiem. W maju 1990 roku doszło do pierwszych w pełni wolnych wyborów w Polsce. Były to wybory samorządowe. W pierwszej sesji nowo wybranej Rady Miasta Gdańska w maju 1990 roku uczestniczyła delegacja z Bremy. Prowadził ją Dieter Klink, ówczesny przewodniczący parlamentu Bremy, obok Koschnicka drugi ważny protagonista współpracy miast po stronie bremeńskiej w pierwszych dekadach partnerstwa Bremy z Gdańskiem. Klink pochodził z Górnego Śląska i z ogromną pasją angażował się na rzecz integracji europejskiej i polsko-niemieckiego pojednania. Aż ponad dwie dekady (od 1971 do 1995 roku) pełnił funkcję przewodniczącego parlamentu Bremy, stając się jednym z kluczowych polityków bremeńskich. Trzeba też podkreślić znaczącą rolę następcy Klinka, Christiana Webera, pochodzącego z Dolnego Śląska bremeńczyka, od 1999 roku sprawującego funkcję przewodniczącego Parlamentu Bremy.

Udział bremeńczyków w pierwszym posiedzeniu rady miasta Gdańska był wyrazem nie tylko sympatii Niemców dla demokratycznych przemian w Polsce, ale także wyrazem woli do pogłębienia dalszej współpracy na rzecz budowania ładu demokratycznego w Europie.

W pierwszych latach transformacji systemowej w partnerstwie gdańsko-bremeńskim obok kontynuacji pomocy humanitarnej oraz pozyskiwania niemieckich inwestorów dla odbudowy polskiej gospodarki wolnorynkowej najważniejszym obszarem współpracy był transfer oświadczeń politycznych, wymiana wiedzy na temat funkcjonowania demokratycznego samorządu. Gdańscy samorządowcy i urzędnicy odwiedzali Bremę, żeby obserwować w praktyce, jak funkcjonuje demokratyczna władza lokalna, jak działają demokratyczne miasta w ramach integracji europejskiej.

Jak ważna była ta wymiana wiedzy administracyjnej na temat codziennego funkcjonowania demokracji czy też przystosowania Gdańska do realiów Unii Europejskiej dobrze rozumieli prezydenci Gdańska. Szczególnie Tomasz Posadzki oraz Paweł Adamowicz czuli potrzebę kontynuacji partnerstwa w nowych, demokratycznych czasach i działali na rzecz jej zaciśnięcia.  Postawiłbym nawet tezę, iż z upływem lat to Adamowicz stał się głównym motorem tej współpracy. Przejął na początku XXI wieku w relacjach między Bremą a Gdańskiem tą wiodącą rolę, którą Hans Koschnick pełnił na jej początku.

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej otworzyło czwartą fazę historii relacji gdańsko-bremeńskich. Brema była dobrze przygotowana na ten nowy polityczny etap rozwoju Europy. W chwili rozszerzenia Unii Europejskiej na wschód działało w mieście nadal prężne Towarzystwo Niemiecko-Polskie, miasto inwestowało w kompetencje polskie, wprowadzając język polski do szkół.

Dzięki otwarciu na Europę, środkom unijnym i solidnej polityce finansowej i gospodarczej Gdańsk zaczął na początku XXI wieku w przyśpieszonym tempie rozwijać się ekonomicznie, stał się atrakcyjnym partnerem ekonomicznym i politycznym dla Europejczyków. Dzięki inicjatywie prezydenta Pawła Adamowicza Gdańsk zainwestował w budowę nowych instytucji kultury, które stały się ważnymi miejscami spotkań gdańszczan i Europejczykami, w tym z Bremy. Nowe instytucje to także dla władz miasta partnerzy i kompetencje dla pogłębionej współpracy z miastami partnerskimi. Dzięki takim instytucjom kultury jak Gdańska Galeria Miejska im. Güntera Grassa, Gdański Teatr Szekspirowski oraz Europejskie Centrum Solidarności Gdańsk wzmocnił swoją międzynarodową pozycję jako miasta symbolu solidarności i wolności. Gdańskimi instytucjami kultury o międzynarodowym zasięgu są także Narodowe Muzeum Morskie i Muzeum II Wojny Światowej, które powstało z inicjatywy premiera Donalda Tuska. Patrząc z perspektywy kultury widać jak bardzo Gdańsk po czasie ograniczonego rozwoju w czasach komunizmu i trudnej pierwszej fazie transformacji wyrósł w ostatnich latach na atrakcyjnego partnera w relacjach z Bremą oraz innymi miastami partnerskimi.

Budowanie więzi

Dziś w całej Europie rośnie poczucie zagrożenia wynikające z negatywnych skutków globalizacji oraz konfliktów wojennych na peryferii Europy i na innych kontynentach. Są to trudne czasy dla demokratycznych polityków. Nie każdy ma proste recepty na nowe wyzwania XXI. wieku. Czują to obywatele, u których rośnie brak zaufania wobec elit politycznych w państwach Unii Europejskiej. Powiększa się także grupa obywateli, którzy nawet zasadniczo przestają popierać reprezentatywną, liberalną demokrację. Głośne są hasła zamknięcia, skupienia na własnych, wąskich i krótkofalowych interesach, coraz wyraźniej wraca do polityki europejskiej agresywny nacjonalizm, niekiedy nawet etnicznie legitymizowany. Żyjemy w czasach dużych sprzeczności: rośnie nacjonalizm, od polityków oczekuje się skupienia na własnych, lokalnych interesach, a tak na prawdę wszyscy wiemy, że w czasach globalnych wyzwań potrzebujemy europejskich i globalnych rozwiązań, jeszcze więcej współpracy międzynarodowej. Tezy Benjamina Barbera o kluczowej roli burmistrzów w polityce międzynarodowej wydają się być dziś oczywiste, ale nie są one popularne. Burmistrzom często zarzuca się brak skupienia na polityce samorządowej jeśli inwestują dużo czasu i uwagi na współpracę ponad narodami. U wielu prezydentów miast czuję dziś te obawy przed oczekiwaniami wyborców i jednocześnie rosnącą świadomość o potrzebie międzynarodowych sojuszy i zaangażowania.

Tak jak 45 lat temu na początku partnerstwa między Bremą i Gdańskiem potrzebujemy dziś odważnych i wizjonerskich polityków, gotowych do  myślenia i działań ponad granicami, w celu zachowania pokoju i mnożenia dobrobytu Europy. Wszystko niezmiennie zależy od ludzi, bo jak mówił Hans Koschnik: „Partnerstwo to przede wszystkim ludzie, ich współpraca i przyjaźnie”. Koschnick rozumiał istotę polityki europejskiej.

 

Niniejszy tekst jest skróconą wersją wstępu do książki Dominika Picka „Europejska droga. Partnerstwo Gdańska i Bremy”, którą wydało Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku.

nv-author-image

Basil Kerski

Basil Kerski, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, redaktor naczelny dwujęzycznego Magazynu Polsko-Niemieckiego DIALOG, członek zarządu Polskiego PEN-Clubu, mieszka w Gdańsku i Berlinie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[give_form id="8322"]