Przejdź do treści

Esej: Bez Angeli Merkel Niemcy odżyją politycznie

Niepolityczna polityka Angeli Merkel paraliżowała CDU i Niemcy pod względem intelektualnym. Niezależnie od tego, kto zwycięży w wyścigu po sukcesję, Niemcy znów odzyskują pasję polityczną. Zmusza ich do tego sytuacja.

 

Zapowiedź Angeli Merkel, że nie zamierza już dłużej być przewodniczącą partii CDU, podziałało zbawiennie na  polityków. Partia ma wreszcie to, czego pani kanclerz jej przez całe lata odmawiała. Żywe debaty pomiędzy członkami CDU na temat kandydatów Annegret Kramp-Karrenbauer, Friedricha Merza i Jensa Spahna oraz ich pozycja nie tylko na konferencjach regionalnych pokazują wyraźnie, że partia miała zakneblowane usta. Teraz CDU otrzymuje szansę, by nie tylko sprawować władzę, lecz ponownie stać się partią żarliwie polityczną.

 

Zjazdy CDU w minionych latach były żenującymi uroczystościami celebrującymi ku czci; w kuluarach wielu delegatów brało na języki Merkel i rząd, a mimo to po wystąpieniach członków rządu większość delegatów klaskała tak długo, aż bolały ich ręce. Gdy delegaci uchwalali coś, co nie było po myśli Merkel i rządzących merkelian, jak na przykład  postulat z grudnia 2016 roku, by znów zlikwidować podwójne obywatelstwo, tamci po prostu ignorowali własnych szeregowych członków partii. A teraz grudniowy zjazd CDU w Hamburgu po raz pierwszy od wielu lat zadecyduje o najważniejszej kwestii personalnej i politycznej. I to oddolnie. Dla CDU, słynącej z bycia „stowarzyszeniem wybierającym Merkel”, nie jest to niestety rzeczą oczywistą.

 

Dzięki częściowemu wycofaniu się Angeli Merkel – nawiasem mówiąc zamierza pozostać w Urzędzie Kanclerskim jeszcze do 2021 roku – w partii otwiera się nie tylko przestrzeń dla zmian personalnych, lecz również dla czegoś, co Merkel wydrenowała w ciągu 18 lat przewodniczenia partii – dla zdecydowanych pozycji politycznych, sięgających ponad czystą żądzę władzy. Przez decyzję o wycofaniu się ze stanowiska kanclerz Merkel sama przyznała, że to ona dotychczas uniemożliwiała odzyskanie werwy politycznej. Przyznaje więc – pośrednio – że jej krytycy wewnątrz partii mieli rację.

 

Częściowe wycofanie się Merkel jest oczywiście mniej dobrowolne i wspaniałomyślne, niż przedstawia to stołeczna prasa, ciągle jej jeszcze oddana. Nie wybierając merkelianina Volkera Kaudera na przewodniczącego klubu parlamentarnego deputowani Bundestagu po raz pierwszy po długich latach posłuszeństwa wyraźnie pokazali, że władza pani kanclerz legitymowana jest tylko przez przedstawicieli społeczeństwa – a nie na odwrót. Pewnie zarówno to, jak i słaby wynik CDU podczas wyborów do landtagu w Hesji pokazało Merkel, że nie da się dłużej utrzymać jej dotychczasowej władzy nad partią.

 

Co było tajemnicą sukcesu Merkel podczas długiej ery jej rządzów? I dlaczego właśnie teraz się ona kończy?

Metodą stosowaną przez Angelę Merkel była i jest, co pokazuję w mojej nowej książce „Merkel am Ende“ („Merkel u kresu“), wyprzedaż kapitału politycznego. Przejdzie do historii jako polityk, która niemal wszelkie traktowane jako najistotniejsze pozycje swej partii oraz interesy kraju złożyła u stóp innych partii lub też rządów europejskich, w celu uniknęcia konfliktów, które mogłyby zagrozić jej władzy.

 

Merkel doprowadziła do perfekcji coś, co po 1990 kształtowało prawie wszystkie kraje zachodnie: politykę niepolityczną. W jej karierze nie ma stałego celu, nic, za czym niewątpliwie by się opowiadała. W każdym razie nic, na temat czego przedtem nie miałaby wręcz odwrotnego zdania, i nic, co byłoby dla niej ważniejsze niż pozyskiwanie lub zachowanie władzy. Czy ktoś jeszcze pamięta, z jaką żarliwością przed 15 laty na zjeździe partii w Lipsku z niejakim Friedrichem Merzem postulowała radykalne reformy liberalno-rynkowe? I jak później, podczas pierwszej koalicji z SPD, nawet nie próbowała zrealizować tych planów?  Również dwie najważniejsze swoje decyzje – przełom energetyczny w 2011 roku i otwarcie granic w 2015 roku – podjęła w sprzeczności z dotychczas reprezentowanymi pozycjami. Jej przemiana z Szawła w Pawła umotywowana była taktycznie. Zauważyła mianowicie, że podjęta krótko przedtem decyzja o przedłużeniu pozostałych okresów eksploatacji elektrowni jądrowych osłabi ją tak samo, jak – być może –  uczyniłaby to również konsekwentna, restrykcyjna polityka migracyjna, którą reprezentowała będąc w opozycji przed 2005 rokiem.

 

Z pewną przesadą możnaby powiedzieć, że Merkel interesuje się władzą, ale nie interesuje się tak naprawdę polityką. Obce jest jej to, co politolożka Chantal Mouffe nazywa esencją polityczności: pełna pasji partyjność. Konsekwentne forsowanie pozycji i interesów, również na przekór wszelkim oporom i ryzykowanie przez to własnej władzy są Angeli Merkel obce. Pragnie władzy, ale nie potrafi nic z nią zrobić.

 

Merkel była perfekcyjną kanclerz dla Niemiec, które śniły o tym, że osiągnęły „koniec historii“. W tym złudzeniu teraźniejszość i przyszłość łączą się w amalgamat – a to, co polityczne, staje się pozornie zbędne. Poparcie dla kanclerz Merkel wśród Niemców polegało na ich zmęczeniu historycznym, nie chcieli już nic słyszeć o problemach politycznych, a więc o decyzjach pomiędzy alternatywnymi drogami.

 

Lecz sen o końcu historii skończył się. Na świecie, w Europie, w Niemczech urosły fundamentalne sprzeczności, a tym samym konflikty polityczne. Dlatego też nie jest już możliwa dalsza wegetacja pomiędzy brakiem alternatywy a odrzuceniem dyskursu. Szok dopasowywania się do nowej rzeczywistości, który Niemcy przeżywają z opóźnieniem, i pełna obaw perspektywa na niepewną, prawdopodobnie dla wielu niewygodną przyszłość, deprecjonuje niepolityczne oferty polityki kanclerz Merkel.

 

Im bardziej do obywateli zbliżają się zagrożenia wynikające z rozpadu starych porządków i znikania dotychczasowych oczywistości, tym gwałtowniej obywatele w Niemczech, tak samo jak i obywatele w innych krajach, żądać będą od państwa zaspokojenia najstarszej potrzeby politycznej, czyli ochrony ich interesów. Im bardziej nieprzyjemna staje się sytuacja dla zwykłego człowieka, tym mniejsze jest pragnienie moralności i tym większa potrzeba efektywnej ochrony. Tego jednak nie oferuje operująca na podstawie metodyki Angeli Merkel polityka niepolityczna.

 

Rządzenie w epoce kanclerz Merkel składa się z dużej ilości taktyki partyjnej oraz zbierania i dzielenia coraz większych kwot pieniędzy. Przy ściąganiu podatków oraz konstruowaniu nowych możliwości zadłużenia klasa polityczna okazuje się tak samo pełna werwy jak przy rozdzielaniu pieniędzy na stale ekspandujący system socjalny, na europejską solidarność i na maszynerie subwencjonowania, takie jak przełom energetyczny. Natomiast gdy tylko chodzi o zasadniczy obszar państwowości, bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne, polityka wydaje się być sparaliżowana. Zamiast energii do działania dominuje tu nasycony moralnie dyskurs gotowości do oburzania się, przy jednoczesnej bezczynności w kwestii samej sprawy. Mniej poszukuje się rozwiązań nakierowanych na rzeczywistość, , co pokazał wynik osobliwego sporu koalicyjnego wokół planu migracyjnego Horsta Seehofera, a bardziej sposobu zatajenia obłędu, który samemu się sfabrykowało.

 

W najbliższych latach Niemcom zaprezentowany zostanie rachunek za to, czego nie zrobiła Angela Merkel. Odmowa ograniczenia w sposób efektywny „emigracji z biedy“ doprowadzi między innymi do przetestowania granic wytrzymałości redystrybującego państwa socjalnego. Ograniczenia, które niebawem okażą się nieuniknione, doprowadzą do szokujących rozczarowań wobec oczekiwań i twardych konfliktów o podział – w państwie i w społeczeństwie, które nie są przygotowane na żaden z tych problemów. Niemcy okresu rządów kanclerz Merkel pragnęli być wzorcem moralnym dla reszty świata. Zejdzie to na drugi plan, gdy konflikty ekonomiczne i społeczne, ale również zagrożenia globalne, takie jak zmiana klimatu staną się bardziej konkretnie odczuwalne. Wtedy pożądana będzie nie abstrakcyjna moralność, lecz gotowa do działania władza polityczna.

 

Na politykach i ich partiach, którzy przeżyją mijającą erę Angeli Merkel i będą chciały rządzić krajem, ciąży ogromna odpowiedzialność. Mają przed sobą gigantyczne zadanie. Merkel & Co pozostawią im państwowość, która w obliczu groźnej przyszłości jest wyraźnie mniej skonsolidowana niż jeszcze pokolenie wcześniej. Merkelizm skonsumował polityczne zasoby parti rządzącej CDU i kapitał społeczny Niemiec. Państwo jest otłuszczone i osłabione, społeczeństwo poszarpane, obywatele zdezorientowani.

 

Dlatego też odnowiona CDU, zamierzająca być przygotowaną na czasy, które nastąpią po kanclerz Merkel i wielkiej koalicji, musi zrobić przede wszystkim jedno, stworzyć wiarygodne oferty dla wzrastającej potrzeby obywateli dotyczącej ich ochrony zabezpieczenia materialnego i dóbr kultury, ich podstaw bytu w przyrodzie i obywatelskich praw do wolności. To pierwotne zadanie polityki będzie musiało, w erze wzrastającego braku poczucia bezpieczeństwa, znaleźć się znów w centrum uwagi programów partyjnych i działań rządu. Niezależnie od tego, kto będzie następcą Angeli Merkel w budynku Konrada Adenauera, a potem być może w urzędzie kanclerskim, będzie musiał być w tym znaczeniu zaprzeczeniem Merkel.

 

Wszyscy trzej kandydaci, również zaufana osoba pani kanclerz Annegret Kramp-Karrenbauer, wiedzą już od dawna, że kontynuacja kursu Merkel jest niemożliwa. Cała trójka przyjęła pozycję gwarantów silniejszego państwa w zakresie polityki wewnętrznej. Być może w najbliższych latach, a nawet dziesięcioleciach, nazwisko „Merkel“  będzie kojarzone z czasem „fatalnych zaniedbań“. Wewnątrz partyjni oponenci Angeli Merkel, którzy już znacznie wcześniej przyjęli wobec niej postawę krytyczną, mogą mieć przekonujące argumenty w walce o przejęcie CDU.

nv-author-image

Ferdinand Knauß

Ferdinand Knauß jest historykiem i redaktorem politycznym tygodnika „WirtschafsWoche“. W listopadzie 2018 ukazała się jego książka: „Merkel am Ende. Warum die Methode Angela Merkels nicht mehr in unsere Zeit passt“ („Merkel u kresu. Dlaczego metoda Angeli Merkel nie pasuje już do naszych czasów“)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

[give_form id="8322"]

News Alert

Bądź na bieżąco!

Zamawiając bezpłatny newsletter akceptuje Pan/Pani naszą ochronę danych. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest w każdej chwili możliwe.