Przejdź do treści

Przebudzić się to jedno ale co potem?

Miało to być przebudzenie polityczne. Jakiś ruch polityczny, który wstrząśnie krajem, i który w końcu doprowadzi także w Niemczech do rozprzestrzenienia się lewicowej iskry w formie ruchu masowego.

 

4 września tego roku na konferencji prasowej pojawiła się Sarah Wagenknecht, polityk Partii Lewicowej, wraz z trzema innymi aktywistami: socjaldemokratyczną burmistrz z Flensburga – Simone Lange, pisarzem – Berndem Stegemannem, byłym szefem Partii Zielonych – Ludgerem Volmerem i ekspertem ds. Public Relations – Hansem Albersem. Ogłosili oni start lewicowego ruchu społecznego i początek „przebudzania się” niemieckiej Lewicy.

 

Wydawało się, że sprytnie wybrany, zróżnicowany kwintet, powinien przede wszystkim pokazać jedno, że przedmiotowe “przebudzenie” nie jest projektem jednej osoby ale uczestniczą w nim zwolennicy odnowy ze wszystkich lewicowych partii oraz przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego.

 

Ale po raz kolejny skupiono się na postaci Sary Wagenknecht. “To, czego doświadczamy w Niemczech, to namacalny kryzys demokracji” – powiedziała jak zwykle w jasnych słowach. Coraz więcej ludzi odwraca się od systemu politycznego, ponieważ traci zaufanie do partii. Wydarzenia w Chemnitz pokazały, że polityczny klimat w Niemczech staje się “surowszy”. Kraj jest podzielony, ponieważ tylko nieliczni ludzie czerpią korzyści z dobrobytu gospodarczego.

 

“Jeśli nie podejmiemy środków zaradczych, to za pięć do dziesięciu lat, kraj ten będzie już nie do poznania” – powiedziała Wagenknecht.

 

Nadszedł więc najwyższy czas, aby przebudzić się.

 

Wraz z ponad 80 innymi inicjatorami ruchu Wagenknecht wystosowała apel o założenie zgromadzenia politycznego. Jest to próba połączenia lewicowych treści pozaparlamentarnych i wprowadzenia ich do dyskursu politycznego. Jest to reakcja na wzmocnienie prawicy i – co jest prawdopodobnie najważniejszą kwestią – odpowiedź na malejące przez lata poparcie dla partii lewicowych.

 

© istock/Memitina

 

“Mam nadzieję, że uda nam się zmienić partie, że jesteśmy środkiem nacisku dla nowych większości”, powiedziała niedawno Wagenknecht w rozmowie z publicystą Jakobem Augsteinem. “Przebudzenie się” – co wielokrotnie podkreślała – nie oznacza konkurowania z partiami o ustalonej pozycji, ale ma być dużym, niepartyjnym projektem lewicowym – jak dotąd bez ambicji do brania udziału w wyborach.

 

Partie takie jak Die Linke( Lewica), Zieloni i SPD ostro skrytykowały jednak tę inicjatywę. To jest zrozumiałe, gdyż ruch “Przebudzenie” (Aufstehen) jest ofertą skierowaną przede wszystkim do rozczarowanych wyborców tych trzech wyżej wymienionych partii. “Jestem sceptyczny co do tego, czy interesuje ich zjednoczenie sił lewicowych, zwłaszcza że wydają się oni bardziej skłonni do promowania podziału Partii Lewicy”, powiedział na przykład Matthias Miersch, rzecznik prasowy lewicującego parlamentarnego skrzydła SPD. Przywództwo partii Die Linke zareagowało z poirytowaniem na kolejną solową próbę pani Wagenknecht, z którą wielokrotnie wybuchały i wybuchają wewnętrzne konflikty. Partia ta ponownie wyjaśniła, że jest to “projekt pojedynczych osób”.

 

Również w trakcie prezentacji tego zgromadzenia politycznego podczas Federalnej Konferencji Prasowej po raz kolejny stało się jasne, czemu chce zapobiec sama Sarah Wagenknecht: cały ruch kręci się głównie wokół niej. Czy “Przebudzenie” może jednak stać się ruchem z własną dynamiką rozwojową, czy też pozostanie tym, co krytycy nazywają “projektem hobbystycznym” lewicowego polityka? To jest z pewnością kluczowe pytanie.

 

Jak dotąd, szanse są duże. Według organizatorów, ponad 150.000 osób zarejestrowało się w ruchu „Przebudzenie”. Ta liczba może być nieco myląca, gdyż bezpłatna rejestracja na otrzymywanie biuletynu informacyjnego liczy się już jako członkostwo, co faktycznie nie oznacza, że każdy taki członek musi stać się aktywnym działaczem.

 

Według inicjatorów, większość z nich nie ma powiązań politycznych. 11.000 nowo zarejestrowanych osób oświadczyło, że są również członkami Die Linke, 5.000 osób członkami SPD i około 1.500 partii Zielonych. Wiele z tych osób jest rozczarowanych polityką swoich partii, w szczególności coraz bardziej przyjazną dla biznesu postawą – zwłaszcza wśród Zielonych i SPD – a teraz ma nadzieję na powrót do fundamentalnych kwestii lewicowych.

 

Jakie są więc te lewicowe fundamenty, które ruch “Przebudzenie” chce uosabiać?

 

W wezwaniu założycielskim czytamy o chęciach do obrony “sprawiedliwości i spójności społecznej, pokoju i rozbrojenia, zachowania naszych naturalnych podstaw życia”. Co to dokładnie oznacza? Na to dadzą odpowiedź członkowie lokalnych grup, po dokładnym opracowaniu treści manifestu. Ponadto ruch wykorzystuje narzędzie ankietowe online pod nazwą POLIS do określenia, jakie postawy członkowie ruchu przejawiają w odniesieniu do niektórych tematów. Na tej podstawie zostaną określone dokładne wymagania ruchu “Przebudzenie”.

 

Jednak podczas czytania apelu założycielskiego staje się jasne, że w centrum uwagi znajdują się klasycznie lewicowe tematy, takie jak wzmocnienie praw pracowniczych czy ekspansja państwa opiekuńczego, ale także fundamentalna krytyka neoliberalizmu. “Duże przedsiębiorstwa, a w szczególności ich właściciele, są zwycięzcami globalizacji, wolnego handlu, prywatyzacji i rynku wewnętrznego UE” – czytamy w tym dokumencie. Ruch chce walczyć o sprawiedliwy handel międzynarodowy i demokratyczne zasady, które mają zastosowanie również w korporacjach międzynarodowych.

 

Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy do tego potrzebny jest nowy ruch. W rzeczywistości ten dokument czyta się jak program partii Die LINKE. Decydująca różnica w treści jest jednak taka, że w apelu założycielskim ruchu “Przebudzenie” pozostaje jedna kwestia, która jest  zaskakująco niejasna. Ona jednak jest oczywistą w zupełnie innym kontekście.

 

Mianowicie 13 października odbyła się w Berlinie demonstracja przeciwko rasizmowi #nie do podzielenia. Różne sojusze, zwłaszcza lewicowe, połączyły się, aby wysłać sygnał przeciwko dyskryminacji i zmianie na prawicowym skrzydle. Na ulice wyszło łącznie 240.000 osób. Jednak ruch “Przebudzenie” nie był częścią tego protestu. “Nie jesteśmy formalnie zaangażowani w te demonstracje ale na pewno znajdą się tam nasi ludzie”, powiedziała Sarah Wagenknecht. Dlaczego?

 

Powodem podanym przez Wagenknecht było tendencyjne ukierunkowanie tego protestu na obronę otwartych granic. “Kiedy mówimy o otwartych granicach dla wszystkich, to jest to żądanie, które większość ludzi uznaje za nierealne i zupełnie niepasujące do dzisiejszego świata, i oni mają rację”, mówi Wagenknecht.

 

Ukazuje to zasadniczą różnicę między ruchem “Przebudzenie” a celami partii Die LINKE. Otwarte granice są podstawowym żądaniem partii, które już doprowadziło do zażartych sporów wewnątrz jej kierownictwa, zwłaszcza pomiędzy skrzydłami skupionymi wokół Katji Kipping i Sary Wagenknecht. Ta  ostatnia wielokrotnie podkreślała, że nie podziela takiej otwartej postawy, a ograniczona imigracja i polityka lewicowa nie są ze sobą sprzeczne. Również ocena ankiet przez narzędzie internetowe POLIS pokazuje, że członkowie ruchu „Przebudzenie” postrzegają imigrację dość krytycznie.

 

Oczywiście, dziś można powiedzieć, że Wagenknecht przeliczyła się. Wiec #Nie do podzielenia był podzielony wobec kwestii otwarcia granic, ale niepodzielny jako znak społeczny przeciwko przesunięciu w prawo, jakie obserwujemy w niemieckim społeczeństwie. A jak może zabraknąć w takim przypadku inicjatywy, która chciałaby zjednoczyć najbardziej zróżnicowane prądy lewicowe w masowym ruchu?

 

Ale właśnie to powstrzymanie się od głosu pokazuje, jak ważna jest kwestia otwartych granic i imigracji dla orientacji ruchu “Przebudzenie”. Kwestia ta uderza w czuły punkt niemieckiej Lewicy. Wagenknecht używa terminów takich, jak “państwo terytorialne” i “kultura narodowa”. Dla jednych jest to konsekwentne i logiczne sformułowanie w walce z rozprzestrzenianiem się neoliberalizmu, dla innych, zwłaszcza dla lewicy, jest to wyraźny znak, że Wagenknecht i jej ruch “Przebudzenie” flirtują z elektoratem AfD i obsługują prawicowe resentymenty. Populistyczne tonacje są więc również dobre dla niej.

 

Ale to nie jest najważniejszy powód, aby przewodzić takiemu zgromadzeniu politycznemu.

 

Jeśli spojrzeć na podobne ruchy w innych krajach, takie jak “Nieugięta Francja” czy Podemos w Hiszpanii, można zauważyć, że prawie wszystkie z nich są sterowane przez populistów. Jeśli w Niemczech jest jedna osoba, która ucieleśnia te elementy na lewicy i ma wystarczającą popularność, to prawdopodobnie jest to Sarah Wagenknecht. Süddeutsche Zeitung napisała ostatnio o jej roli: “Chociaż bez niej trudno byłoby sobie wyobrazić ten projekt, może on z nią w ogóle nie zadziałać”. Może coś w tym jest.

 

Podczas, gdy powyższe kwestie nadal są omawiane w zewnętrznym dyskursie, wewnątrz tego lewicowego ruchu wzmaga się niecierpliwość. Kilka tygodni temu ukazał się tam wewnętrzny dokument roboczy, w którym można przeczytać o przeciążeniu członków, niepewności co do kierunku ruchu i frustracji z powodu ospałej organizacji. W międzyczasie odbyły się jednak pierwsze lokalne spotkania, które zostały pozytywnie ocenione przez ich uczestników.

 

Będziemy musieli poczekać i zobaczyć, czy oczekiwane „przebudzenie” jeszcze trwa czy już nastąpiło. Jedno jest pewne: ruch “Przebudzenie” wypełnia próżnię, którą dotychczas ignorowały uznane partie lewicowe. I wydaje się, że nastał już właściwy czas. Wraz z ewentualnym nowym liderem CDU o nazwisku Friedrich Merz, klasyczne pozycje lewicowe, zwłaszcza krytyka neoliberalizmu, ponownie odegrają ważną rolę. A pytanie brzmi, kto na tym skorzysta.

 

“Przebudzenie” jest niewygodne dla innych partii – to nie ulega wątpliwości. Szczególnie dlatego, że dokładne żądania tego nowego ruchu są nadal niejasne. A taki masowy ruch polityczny, bardziej niż partie polityczne, ma potencjał, aby zaangażować ludzi w dyskurs polityczny, aby pozyskać głosy wyborców protestujących i nie głosujących. Pozostaje pytanie, czy “Przebudzenie” jest w stanie zjednoczyć obóz lewicowy – jeżeli w ogóle jeszcze coś takiego w Niemczech istnieje. Będzie to wymagało kompromisów ze wszystkich stron. O tym wie także Sarah Wagenknecht. W każdym razie, w końcu znów pojawia się spór o treści lewicowe. Jest to dobre nie tylko dla stron tego sporu, ale także dla Niemiec.

 

 

Przetłumaczył: Piotr Zariczny

 

nv-author-image

Paul Toetzke

Paul Toetzke jest niezależnym publicystą i fotografem. Mieszka w Berlinie. Zajmuje się głównie Europą Środkową i Wschodnią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

[give_form id="8322"]

News Alert

Bądź na bieżąco!

Zamawiając bezpłatny newsletter akceptuje Pan/Pani naszą ochronę danych. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest w każdej chwili możliwe.