Czystość narodu

W Legnicy, niegdysiejszej „małej Moskwie“, rankiem 5 kwietnia 2018 roku na miejscu wyburzonego kilka dni wcześniej Pomnika Braterstwa Broni stanął nowy obiekt – „Pomnik czystości narodu”. Wykonano go nie z brązu, nie z marmuru, a z kartonów i plastiku. Zamiast figur bohaterów umieszczono na nim dużych rozmiarów dmuchaną, żółtą „kaczkę“. Podobne miniaturki tego ptaka ma wielu z nas w domowych łazienkach. W połączeniu z arcypoważną nazwą postument nabrał nowy, wieloznaczny wymiar.

 

Ustawienie pomnika kaczki jest hapenningiem grupy „Aktywna Legnica“. To reakcja na politykę – jak to określają władze – dekomunizacji przestrzeni publicznej, ale i dążenia do „oczyszczenia” narodowej historii. W prześmiewczy sposób zwraca uwagę na niezwykle poważne problemy. Czy całkowite „oczyszczenie“ naszego otoczenia z różnych warstw historycznych, w tym komunistycznej jest potrzebne, możliwe? Co ma wypełnić miejsca po już usuniętych „złogach przeszłości“? Fontanna i klomby, czy pomniki bohaterów teraz będących na szczycie państwowo-narodowego uwielbienia? Zatem czy reset przeszłości, częściowa amnezja ku chwale narodowej dumy czy też powracające obrachunki i pytania, spory i dialog?

 

Pomnik Czystości Narodu © lca.pl

Typologia pomników

Problem usuwania z przestrzeni publicznej pozostałości po epoce komunistycznej w Polsce nie jest nowy i swym przebiegiem nie różnił się zbytnio od podobnych procesów w innych krajach postkomunistycznych (oczywiście poza takimi krajami, jak Białoruś czy Rosja). Jednak by należycie zrozumieć problem i skalę tego zjawiska, konieczne jest, choćby pobieżne przypomnienie głównych typów pomników (stosuje tu szerokie rozumienie). Po 1945 r. w Polsce postały następujące obiekty upamiętniające:

 

• Pomniki poświęcone Armii Czerwonej

 

• Pomniki poświęcone czołowym postaciom komunizmu, swego rodzaju ikonom (Lenin, Stalin, Dzierżyński, Marchlewski i inni)

 

• Pomniki poświęcone bohaterom zbiorowym (oddziałom wojska, milicji czy służbom specjalnym, grupom zawodowym i innym, które aktywnie uczestniczyły w budowie socjalizmu)

 

• Pomniki związane ze zmianą geopolityczną Polski po II wojnie światowej (pomniki na „Ziemiach Odzyskanych” potwierdzające polskie prawa do nich, czy kolejne rocznice „powrotu do Macierzy“)

 

• Pomniki symboliczne (nazwy ulic upamiętniające działaczy robotniczych i komunistycznych, wydarzenia z przeszłości ruchu robotniczego i komunistycznego, nazwy jednostek wojskowych, miejsca bitew i inne).

 

Obiektów tego rodzaju z biegiem lat rzeczywiście powstało bardzo dużo. Były miejscem praktyk politycznych, publicznych rytuałów związanych z komunistycznym ustrojem, do których sprawowania władze angażowały miejscowe społeczności.

 

Należy jednak pamiętać, że nie były one skazane jedynie na pasywne uczestnictwo w narzuconym symboliczno-politycznym scenariuszu. Odpowiedzią na te pomniki „władzy“ stały się ich antykomunistyczne odpowiedniki, tworzone niezależnie i poza kontrolą władzy. Ich powstanie było więc przejawem społecznego oporu i odporności na treści ideologiczne, które pomniki władzy miały wtłaczać do głów obywateli. Jednym z przejawów takich niezależnych działań było (za polską socjolog Barbarą Szacką)

„otaczanie czcią miejsc uznanych przez władze za ‚niewidzialne‘ oraz powstawanie ‚utajnionych pomników‘“.

 

Do tego typu obiektów należały tzw. krzyże katyńskie, które stawiano na polskich cmentarzach 1-2 listopada (Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny). Zapalano przed nimi świece, modlono się (były jeszcze tego samego dnia likwidowane przez służbę bezpieczeństwa). Inną formą były tablice pamiątkowe odsłaniane w kościołach, które poświęcano różnym osobom lub wydarzeniom, których publiczne uczczenie były zakazane przez władze komunistyczne.

Usuwanie komunistycznych pozostałości po 1989 roku

Po 1989 roku proces usuwania pozostałości okresu komunistycznego będących nośnikami przekazu symbolicznego przebiegał falami. Najwięcej z nich usunięto w latach 1989-1993. W następnych latach zapał ten osłabł, by znów pojawić się w latach 2005-7 oraz obecnie. Intensywność tych działań uzależniona była od determinacji głównych aktorów, centralnych i lokalnych organów władzy. Natomiast stosunek do tych działań obywateli był różny, od sporego zainteresowania i współuczestnictwa do niemalże obojętności lub uznawania działań władz za kolejne irytujące utrudnienie (konieczność wymiany dokumentów po zmianie nazwy ulicy). W pierwszej więc kolejności należy wymienić jako czynniki sprawcze partie polityczne (tutaj na czoło ugrupowania prawicy, zwłaszcza Prawo i Sprawiedliwość), wyspecjalizowane instytucje (Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa czy Instytut Pamięci Narodowej). Dużą rolę odgrywały także niektóre organizacje społeczne.

 

© facebook/Aktywna-Legnica/Żółta-Alternatywa

Nie można też zapomnieć o innym aktorze, którego postawa nie jest bez znaczenia, a mianowicie o stronie rosyjskiej. Wprawdzie Polska i Federacja Rosyjska podpisały w 1994 roku „Umowę o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji”, jednak obie strony różnie ją interpretują: Polska stoi na stanowisku, że dotyczy ona jedynie miejsca faktycznego spoczynku poległych żołnierzy, natomiast FR uważa, że obejmuje ona wszystkie obiekty poświęcone Armii Czerwonej na terytorium Polski. Z powodu różnic w interpretacji dochodziło do zatargów, sporów i stanowczych protestów Moskwy.

 

 

Formy usuwania pomników z przestrzeni publicznej

Po 1989 roku stosowano różne formy usuwania pomników z przestrzeni publicznej. Do najbardziej charakterystycznych można zaliczyć:

 

• Rozbiórka (usuwanie pomników Armii Czerwonej, przywódców komunistycznych, Lenina, Dzierżyńskiego i innych, pomników poświęconych instytucjom i organizacjom komunistycznym);

 

• Przenoszenie (z centralnych miejsc w miastach czy miejscowościach na cmentarze, do Galerii Sztuki Socrealizmu Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, Muzeum PRL w Rudzie Śląskiej czy parku w Bornem Sulinowie);

 

• Neutralizacja (usuwanie symboli i / lub zmiana znaczenia symbolicznego obiektu),

 

• Brak działań i/lub działania oddolne.

 

Tzw. ustawa dekomunizacyjna

Nowy rozdział w usuwaniu pozostałości po dawnym systemie został otwarty po uchwaleniu w 2016 roku tzw. ustawy dekomunizacyjnej oraz późniejszej jej nowelizacji. Zakazem objęto propagowanie komunizmu lub innych systemów totalitarnych przez obiekty materialne w postaci pomników, kopców, obelisków, posągów, kamieni i tablic pamiątkowych, ale także nazw ulic, placów itp. Wyjątek zrobiono dla obiektów położonych na terenie cmentarzy i innych miejsc spoczynku oraz dla wpisanych do rejestru zabytków.

 

W uzasadnieniu do nowelizacji ustawy czytamy:

“Szacowano na podstawie informacji uzyskanych od wojewodów, że na terenie Polski znajduje się nadal aż ok. 640 obiektów tego rodzaju. Decyzje o ich losie władze wojewódzkie miały podejmować po uwzględnieniu opinii Instytutu Pamięci Narodowej. Jeśli będzie ona dla danego obiektu negatywna, właściciel lub użytkownik terenu/przestrzeni, na której się on znajduje, ma go usunąć w ciągu roku. Skarb państwa poniesie wszelkie koszty związane z usunięciem takiego obiektu. Społeczności i władze lokalne muszą się do tych decyzji dostosować”[1].

 

Sejmowa dyskusja o nowelizacji ustawy

Warto przytoczyć charakterystyczne wypowiedzi posłów z debaty przed głosowaniem nad nowelizacją w czerwcu 2017 roku. Poseł partii rządzącej PiS, Jacek Kurzępa mówił:

 

“Przekazujemy suwerenowi, narodowi narzędzia do demontażu fikcji i zakłamania w sferze symbolicznej, do odrzucenia obiektywnie zdefiniowanych w oparciu o ekspertyzy Instytutu Pamięci Narodowej i niechcianych symboli komunizmu czy innych totalizmów jako tych, dla których miejsca w wolnej, demokratycznej i dumnej ze swojej historii Polsce nie ma. Po to, byśmy my, dorośli, nie tylko sferze symbolicznej wyprostowali karki i wysoko podnieśli głowę, ale także po to, by młode pokolenie Polaków potrafiło odróżnić zbrodniarzy od bohaterów, prawdę od fałszu, czyny chwalebne od plugawych” [2].

 

Wypowiedź ta wydaje się być dość kuriozalna, bo sugeruje że na tym polu nic lub prawie nic w III RP nie zrobiono. Efektem tych zaniedbań miałoby być zaś rzekomo całkowite zagubienie młodego pokolenia na polu historycznej symboliki. W dodatku projekt ten zyskał szerokie, co jest rzadkie w polskich Sejmie, poparcie. Za nowelizacją opowiedziały się poza PiS, także kluby PO, PSL i Kukiz 15. Przeciwna była tylko jedna z partii opozycyjnych, liberalna Nowoczesna. Jej poseł, były dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu, Krzysztof Mieszkowski stwierdzał, odwołując się także do artystycznej wartości wielu obiektów:

 

“Projekt ustawy to kolejny jaskrawy przykład manipulowania pamięcią historyczną. Czy proponujecie państwo, aby wymazać 50 lat polskiej historii najnowszej w imię prymitywnych wartości państwa PiS, wymazanie z przestrzeni publicznej wybitnych dzieł sztuki polskich artystów? Według szacunków z terenu całego kraju może zniknąć kilkaset pomników, rzeźb i dzieł sztuki, które nie podobają się obecnej władzy, wśród nich dzieła Hasiora, Aliny Szapocznikow czy pomniki poświęcone wielkim postaciom polskiej kultury: Wisławie Szymborskiej, Władysławowi Broniewskiemu, Julianowi Tuwimowi, Jerzemu Grotowskiemu (…)”[3].

Zdaniem posła realizacja ustawy jest “degradacją przestrzeni publicznej“.

Następnie pytał:

Czy mamy uprawiać kulturę symbolicznego odwetu, kulturę resentymentu, czy kulturę symbolicznej przemocy? [4]

 

Zatem mimo upływu dekad nie mówimy o temacie historycznym, traktowanym jako zamknięty rozdział przeszłości. Zajmują się nim nadal politycy, wywołuje też emocje społeczne.

 

Po przejęciu władzy przez konserwatywną partię PiS w 2015 roku sprawa „symbolicznego przemeblowania “ krajobrazu Polski wróciła w nowej odsłonie. Postanowiono w sposób konsekwentny usunąć z przestrzeni publicznej trwające jeszcze pozostałości po minionej epoce. Z pozyskanych reliktów przeszłości zamierza się stworzyć rodzaj skansenu w Bornym Sulinowie, gdzie do 1992 roku działała otoczona tajemnicą baza wojsk radzieckich w Polsce. Taki plan traktować można jako kontrargument w sporze z przeciwnikami, zarzucającymi chęć zniszczenia dzieł artystycznie wartościowych. Mają zniknąć z przestrzeni publicznej, w której od dziesiątków lat funkcjonowały, ale nie będą niszczone.

 

Jednak jak pokazała debata sejmowa nad nowelizacją tej ustawy, likwidacja pomników, nazw ulic rodzi szereg problemów. Z przestrzeni publicznej znikają obiekty, które przez wiele dziesiątków lat się w niej zadomowiły, po zmianie systemu ich obecność inspirowała czasem debatę o komunizmie i jego skutkach. Trzeba zaznaczyć, że nie były one żadnym obiektem teraźniejszego kultu, rytuału publicznego oddającego cześć ideom, których miały być nośnikiem. Reakcje społeczne wzbudziło dopiero ich usunięcie. Zaskakuje, że nie rozważono innych rozwiązań, jak np. postawienia w tych miejscach tablic informacyjnych, które wyjaśniałyby kontekst historyczny obiektu.

 

Z przestrzeni publicznej zniknęły nazwy ulic działaczy ruchu robotniczego z okresu „przedradzieckiego”, jak Karola Marksa, czy Róży Luksemburg. Zatem sama krytyka kapitalizmu, walka z nim jako systemem jest czymś – jak można sądzić – złym. Usunięcie tablicy pamiątkowej R. Luksemburg z domu w Zamościu, w którym miała się urodzić, potraktowano jako akt wandalizmu i wywołało nową dyskusję, co można uznać za nieoczekiwany skutek pozytywny całej tej sytuacji. Przykłady takie można mnożyć (np. debata o „dąbrowszczakach”, Polakach komunistach i socjalistach w szeregach republikańskich w wojnie domowej w Hiszpanii).

 

Inną reakcją na działania „oczyszczające“ jest organizowanie happeningów, które z pomocą żartu chcą wykazać absurdalność tego rodzaju działań. Przykład legnicki jest jednym z nich. Spontanicznie postawiony pomnik nie postał jednak długo.

 

“W brawurowej i błyskawicznej akcji – jak raportował dziennikarz ‚Gazety Wyborczej‘ na twitterze, Jacek Harłukowicz, – „nielegał” został zaaresztowany przez lokalne służby porządkowe. Ruch w centrum Legnicy odbywa się już bez zakłóceń”.

 

Widok dwóch policjantów dźwigających „kaczy” pomnik w kierunku radiowozu nieopatrznie przypomniał jednak o milicyjnych akcjach przeciw hapenningom Pomarańczowej Alternatywy we Wrocławiu późnych lat 80. XX w. Nie są to jednak skojarzenia dla władzy i jej organów pożądane.

 

 

Korzystałem: Bartłomiej Różycki, Dekomunizacja przestrzeni publicznej w Polsce, 1989-2016, w: Rozliczanie totalitarnej przeszłości: instytucje i ulice, pod redakcją Andrzeja Paczkowskiego, Warszawa 2017, S. 99-157; Barbara Szacka, Czas przeszły, pamięć, mit, Warszawa 2006, S. 62-63.

 

[1]           Zob. http://orka.sejm.gov.pl

[2]           Zob. https://videosejm.pl/

[3]           Zob. https://videosejm.pl/

[4]           Zob. https://videosejm.pl/

 

nv-author-image

Krzysztof Ruchniewicz

historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy'ego Brandta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[give_form id="8322"]