„Droga Beato!” Premier Beata Szydło w Paryżu, czyli po raz kolejny wszystko w porządku

Premier Beata Szydło ledwie zdążyła wysiąść na dziedzińcu Pałacu Elizejskiego z rządowej limuzyny, a już wyraźnie życzliwie, wręcz serdecznie powitana została przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona – wszystko to działo się na oczach dziennikarzy i kamer telewizyjnych. Mimo że zajęło to chwilę i było zaplanowane,  te dwadzieścia sekund, pokazywały telewizje informacyjne, szczególnie polskie, wywołując liczne komentarze, w których tworzono i interpretowano listę odstępstw od protokołu dyplomatycznego. Szczególne zachowanie Macrona pozwoliło w Polsce na interpretacje zarówno pozytywne, jak i negatywne. Dla jednych było ono wyrazem starań o złagodzenie ostatnich napięć i ocieplenie stosunków pomiędzy Warszawą a Paryżem, dla innych z kolei przykładem francuskiego pochlebstwa, wyrażanego bez głębszej sympatii. Faktem jest, że również po rozmowie z premier Szydło prezydent Macron w czasie wspólnej konferencji prasowej przykładał wielką wagę do podkreślenia intencjonalności dobrych kontaktów między oboma krajami pomimo istniejących różnic. Jego nietypowa i raczej nieoczekiwana forma zwrócenia się do polskiej premier per „Droga Beato!” (Chère Beata!), nie przyniosła jednak ulgi na twarzy polskiego gościa. Przecież wizyta pani premier odbywała się pod znakiem grożącej jej utraty stanowiska i przekazania go w inne ręce, chociaż w tamtej chwili można było tylko spekulować, kto zostanie nowym premierem w Warszawie.

Dialog polsko-francuski od lata tego roku z pewnością można określać na różne sposoby, ale na pewno nie jako serdeczny. Zwracał uwagę już sam ton wypowiedzi: spory o różnorodne kwestie, w pierwszej linii na temat reformy dyrektywy UE dotyczącej pracowników delegowanych, oraz wzajemne negatywne reakcje na pewne aspekty polityki wewnętrznej, przede wszystkim jednak odnoszące się do planowanej reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce, które prowadziły do tego, że obie strony sięgały publicznie po drastyczne sformułowania. Kiedy Macron jednym tchem ostro skrytykował stosunek do państwa prawa na Węgrzech, w Polsce i w Rosji, zebrał za to od Beaty Szydło cięgi w formie frontalnego ataku ad personam, w którym beształa go jako młodego, niedoświadczonego polityka. O dodatkowe różnice zdań zadbał – tym razem jedynie po stronie polskiej, bo dla Francji nie był to temat istotny – wyrok francuskiej Rady Stanu – najwyższego organu sądownictwa administracyjnego – z 25 października, przesądzający o usunięciu krzyża z pomnika ku czci Jana Pawła II w bretońskiej miejscowości Ploërmel. Znów odezwała się między innymi polska premier wyrażając żal, że obywateli w Europie zachodniej terroryzuje się „wartościami, które są nam obce kulturowo”, nie mając przy tym na myśli niczego innego, niż obowiązującą we Francji już od 1905 roku zasadę laickości. Po takich sygnałach już sam fakt, że Beata Szydło w ogóle udała się do Paryża, należy uznać za niewielki sukces dla stosunków dwustronnych.

© Waldemar Mandzel

W Pałacu Elizejskim nie skupiano się na tym, czy wspomniany pomnik należałoby „uratować” przez wywiezienie go do Polski – jak sugerowała premier Szydło kilka tygodni wcześniej rozważając to w polskich mediach. Z perspektywy francuskiej, po świadomym spostponowaniu Polski (i Węgier), skreślając w sierpniu tego roku oba kraje z planu politycznej podróży prezydenta Macrona po Europie, należało podjąć próbę usunięcia przeszkody i podjęcia rzeczowej dyskusji o przyszłym rozwoju wzajemnych relacji. Ponaglała do tego również ambitna agenda europejska Macrona, którą zrealizować można jedynie w dialogu ze wszystkimi partnerami w UE. Z perspektywy Warszawy dzięki tej wizycie zamierzano przeciwdziałać zamierzonej po kryjomu izolacji Polski w UE (właśnie z powodu planów reformy Macrona). Obie strony starały się więc omawiać tematy, mogące służyć ponownemu zbliżeniu obu krajów. Zapowiedziano kontynuację spotkań, ponowne podjęcie współpracy w zakresie obrony i energetyki jądrowej: Paryż poszukuje rynków zbytu na obu obszarach, a Warszawa zajmuje się w tej chwili modernizacją wojska. Po zerwaniu przez polski rząd negocjacji w sprawie zakupu 50 śmigłowców Caracal w najbliższych miesiącach mogłoby dojść do sprzedaży Polsce kilku łodzi podwodnych.

 

 

23.11. 2017 (AP Photo/Thibault Camus) |

23.11. 2017 (AP Photo/Thibault Camus) |

Francuski przemysł jądrowy z kolei nie stracił jeszcze nadziei, że przekona Polaków do swojego know-how i zaawansowanej technologii – dla polskiego rządu to karta atutowa. Ważnym tematem dla obu stron okazała się także międzynarodowa polityka dotycząca ochrony klimatu: prezydent Francji postrzega te kwestie priorytetowo, wiadomo, że ochrona środowiska to jego konik. Udowodnił to już na spotkaniu grupy G20 w lipcu 2017 roku. Polska z kolei będzie gospodarzem planowanej na grudzień 2018 roku w Katowicach 24. sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji ONZ w sprawie zmian klimatu (COP24). Emmanuel Macron i Beata Szydło doszli do porozumienia i potwierdzili, że do grudnia przyszłego roku zacieśnią polsko-francuską współpracę w kwestiach ochrony środowiska. Pani premier przyjęła również zaproszenie prezydenta na One Planet Summit, który odbędzie się 12 grudnia 2017 w Paryżu. Kto jako przedstawiciel rządu polskiego rzeczywiście weźmie udział w tym szczycie – może Mateusz Morawiecki jako nowy premier? – nie zostało jak dotychczas ustalone.

 

O ile w minionych miesiącach trudniejsze stały się relacje polsko-niemieckie z powodu rozpoczętego przez PiS sporu o ewentualne prawa Polski do niemieckich reparacji wojennych, przy czym na potrzeby polityki wewnętrznej nie stroniono od haseł antyniemieckich, przypominających czasy komunistyczne, o tyle w złagodzeniu tlącego się sporu pomiędzy Polską a Francją czynnik niemiecki nie odgrywał większej roli. W Warszawie wiadomo już, że za pomocą takiej retoryki nie da się zebrać żadnych punktów w Paryżu. A jednak na wspólnej konferencji prasowej zabrakło wskazania na Niemcy również w znaczeniu pozytywnym, na przykład poprzez bliższe nawiązanie do Trójkąta Weimarskiego, co może chyba świadczyć o ostrożności strony francuskiej, a braku koncepcji po stronie polskiej.

 

Mimo że pozytywnie należy ocenić paryskie spotkanie, które prezydent Macron wykorzystał do wyprowadzenia stosunków polsko-francuskich po raz kolejny na spokojniejsze wody, to w dalszym ciągu widoczne są znaczne różnice na przykład pod kątem reformy Unii Europejskiej. Bardziej niż konfliktu politycznego pomiędzy interesami obu państw należałoby się jednak obawiać przyjaznego oddalania się od siebie – gdy Macronowi nie uda się namówić rządu PiS do swojego projektu, a Warszawa w dalszym ciągu nie opracuje własnej koncepcji Europy, którą przedstawi na płaszczyźnie unijnej, biorąc w ten sposób aktywny i konstruktywny udział w debatach na temat przyszłości integracji europejskiej.

 

A jednak polski rok jubileuszowy 2018 mógłby jak najbardziej stanowić inaugurację ożywienia współpracy pomiędzy obydwoma krajami. Na początku konferencji prasowej Macron przypomniał o długiej historii przyjaźni polsko-francuskiej. Premier Szydło podkreśliła, że bez Francji i bez Polski nie powiedzie się reforma Unii Europejskiej w kontekście jej dalszego rozwoju. Zaraz po spotkaniu prezydent Francji otrzymał zaproszenie na uroczystości obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Pamięć i polityka symboliczna są niewątpliwie ważne. Jednak sama historia to za mało, by do jakiegokolwiek partnerstwa wprowadzić świeże powietrze.

nv-author-image

Pierre-Frédéric Weber

Dr hab. Pierre-Frédéric Weber jest historykiem i politologiem, wykłada na Uniwersytecie Szczecińskim. W swojej najnowszej publikacji rozprawia się z fenomenem strachu przed Niemcami w Europie po 1945 r. ("Timor Teutonorum")

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *